Książki

Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu

Okładka książki Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu Agaty Romaniuk wielokrotnie przewijała mi się przed oczami na instagramie. Intrygowała, ale zawsze ją pomijałam, bo do przeczytania miałam wiele innych. Wystarczyła jednak rozmowa z Klaudią, autorką profilu airmiss, która mieszkała i pracowała w Omanie, abym zdecydowała się sięgnąć po tę pozycję. Bo zgodnie z zapewnianiami Klaudii, ta książka genialnie oddaje rzeczywistość tamtego kraju.

Ciekawią Cię książki o krajach arabskich i muzułmańskich?
Koniecznie zobacz listę pozycji, które polecam.

Historie, które pozostawiają niedosyt

Książka stanowi zapis historii opowiedzianych przez osoby, które w Omanie spotkała Agata Romaniuk. Historie zwyczajne w tamtym kręgu kulturowym, które dla nas tchną orientem i fascynują. Życie, które toczy się wokół tradycji i skomplikowanych norm społecznych. Z jednej strony bogactwo, z drugiej przynależność plemienna, która potrafi zdecydować o losie danej osoby. Konserwatyzm i wyuzdanie. Kontrasty, pozory, hipokryzja. Świat, który nie jest jednowymiarowy, nie jest czarno-biały, którego nie da się zamknąć w określonym schemacie.

Historie, nawet te pozornie zwyczajne, czyta się z przejęciem i ciekawością, aż w końcu z żalem, że nie ma dalszego ciągu.

Przełamując tabu

W świecie arabskim, czy w świecie muzułmańskim są rzeczy, o których się nie mówi. Które dzieją się tak, jak w każdym innym miejscu na ziemi, ale które stanowią tabu, budzą publiczne oburzenie. Prostytucja, homoseksualizm, wykorzystywanie nieletnich. Ma to miejsce wszędzie, bez względu na szerokość geograficzną. Wszędzie jednak ma to nieco inny kontekst i to właśnie ten jest w przypadku Omanu interesujący.

Historia kobiet, dla których poligamiczne małżeństwo otworzyło drzwi do ich własnego, homoseksualnego związku. Mężczyzna będący sponsorem atrakcyjnej Azjatki, która dodatkowo świadczy usługi seksualne także jego braciom. Skandaliczne przypadki kupowania w Indiach młodych dziewczyn na żony.

Historie, o których nie mówi się na głos, które stanowią tajemnice poliszynela. Skrzętnie zamiatane pod dywan. Cieszę się, że zostały opowiedziane, bo wyraźnie pokazują problemy, z którymi mierzą się tamtejsze społeczności, a także to, że ani muzułmanie, ani Arabowie nie są monolitem. Nie wszyscy są dobrzy, nie wszyscy są źli. Jedni są praktykujący religijnie, inni nie. Wszyscy mają jednak podobne do nas pragnienia i starają się zorganizować swoje życie na tyle, na ile okoliczności pozwalają.

To nie jest książka o religii, czyli trochę o nieścisłościach

W historiach, opowiadanych przez autorkę, przewijają się wątki religijne, które są przez nią wyjaśniane. Nie ma ich wiele, wszystko dzieje się mimochodem, jednak pojawia się problem, który często można zaobserwować wśród osób związanych z krajami arabskimi – trudności z odróżnieniem lokalnych tradycji, czy kultury i religii. W tekście wychwyciłam sporo nieścisłości związanych przede wszystkim z religią.

Przykład:

Rozdział “Nura czeka na znak”
„(…) szczególnie przed Id al-Fitr, końcem ramadanu, czyli muzułmańskim świętem ofiarowania.”

Moja uwaga: Id al-Fitr to święto kończące ramadan, a nie święto ofiarowania. Świętem ofiarowania nazywany jest Id Al-Adha i zakładam, że właśnie tego święta dotyczy powyższy fragment. Słowo „adha” pochodzi od arabskiego „udhiya”, czyli dosłownie ofiarowanie. Gdybym miała przełożyć to na polskie realia, porównałabym do sformułowania „Boże Narodzenie następujące po Wigilii, czyli święto zmartwychwstania”

W reportażu pojawia się sporo innych błędów, o których informację przesłałam do Wydawnictwa Poznańskiego. Zapewniono mnie, że uwagi zostaną przekazane redaktorowi prowadzącemu i bardzo liczę, że kolejne wydanie zostanie skorygowane.

Jeżeli lubisz literaturę faktu, zajrzyj na listę reportaży, które polecam.

Inne spojrzenie na świat arabski

Kraje arabskie są do siebie podobne tak, jak kraje europejskie. To ten sam krąg kulturowy, dla którego wspólnym mianownikiem jest religia, jednak każdy z nich jest inny. Tak, jak tradycje i kultura w Hiszpanii i Ukrainie będą diametralnie różne, tak nie sposób porównać Maroka i Jemenu.

Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu stanowi wyzwanie dla stereotypów. Pokazuje historie szokujące i pozostawiające niesmak, ale też zwyczajne. Jest bogactwo, bieda, łzy, pożądanie i władza. Jest zróżnicowanie – coś, czego wielu książkom opowiadającym historie z krajów arabskich brakuje.