fbpx
Arabia Saudyjska
Arabia Saudyjska,  Religia

Moja pielgrzymka do Mekki

O pielgrzymce do Mekki marzy niemal każdy muzułmanin, chociaż powody są ku temu różne. Dla jednych będzie to wyjątkowe przeżycie duchowe, dla innych po prostu spełnienie obowiązku religijnego, niektórzy lubią się chwalić wyjazdem, który dla wielu jest niedostępny, a jeszcze innych nęci status społeczny, który wzrasta po pielgrzymce. Określenie “hadżdżi” dla mężczyzny i “hadżdża” dla kobiety, w niektórych kręgach urastają niemal do rangi tytułów naukowych. Osoba, która odbyła pielgrzymkę, może często liczyć na większy szacunek i wyjątkowe traktowanie.

Jako muzułmanka zawsze chciałam pojechać na hajj, jednak było to tak odległe i niedoścignione pragnienie, że zazwyczaj nawet o tym nie myślałam. W tym roku jednak, zupełnie niespodziewanie, stanęliśmy przed perspektywą wyjazdu do Arabii Saudyjskiej.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć jak wygląda hadżdż, czyli muzułmańska pielgrzymka krok po kroku, zajrzyj do tego wpisu

Na ostatnią chwilę

Pamiętam, że była sobota, a już w piątek, za mniej niż tydzień, wypadał pierwszy dzień hadżu. Mój mąż odebrał telefon od znajomego z ambasady Arabii Saudyjskiej, który powiedział, że w jednej z grup zwolniły się miejsca i jeśli chcemy, możemy polecieć na pielgrzymkę.

To surrealistyczne uczucie dostać taką szansę zupełnie niespodziewanie. Nawet się nie cieszyłam – byłam skołowana i przeszłam w tryb zadaniowy. Kto zaopiekuje się naszym kotem? Czy mężowi uda się wziąć urlop? Na ile mamy polecieć? Jak to zorganizować? Przecież kompletnie nie ma na nic czasu!

Na panikowanie czasu również nie było – w niedzielę mąż zaniósł nasze paszporty do ambasady, a w poniedziałek odebrałam gotowe wizy. Kupiliśmy bilety, zorganizowaliśmy cat sitterkę i już w środę byliśmy na pokładzie samolotu do Jeddah. Nawet z tym ambasada poszła nam na rękę – ostatnie przyloty dla pielgrzymów kończyły się dzień wcześniej i zamykano terminal hadżowy na lotnisku. W drodze wyjątku dostaliśmy zielone światło, żeby polecieć po dopuszczalnym czasie.

Na pokładzie saudyjskich linii lotniczych

To nie był mój pierwszy lot arabskimi liniami lotniczymi, jednak Saudia od dawna mnie intrygowała. Chociażby dlatego, że na pokładach swoich samolotów mają wydzieloną przestrzeń do modlitwy.

Ten lot był zupełnie inny niż wszystkie dotychczasowe. Arabia Saudyjska jest oficjalnie krajem religijnym i jej narodowe linie lotnicze od religii w żadnym razie się nie odcinają. Przed startem z głośników rozległo się dua (czyli suplikacja, krótka modlitwa) przed podróżą w języku arabskim. Pojawiła się także informacja po angielsku dotycząca tego, dlaczego odmawia się taką modlitwę i co ona oznacza. Jak w przypadku innych linii lotniczych z krajów muzułmańskich, mięso serwowane na pokładzie było halal.

Przez całą drogę na ekranach wyświetlany był czas i kierunek modlitwy – jako muzułmanie modlimy się zwracając się w kierunku Mekki. W tylnej części samolotu, za środkowym rzędem, oddzielona zasłonami, znajdowała się niewielka przestrzeń do modlitwy, z której mogli korzystać – i korzystali – pasażerowie.

Bardzo ciekawe było także to, że cały czas na ekranach pojawiała się informacja o tym, kiedy przekroczymy granicę miqat – punktu, w którym rozpoczniemy naszą pielgrzymkę. Przed przekroczeniem miqat należy się pomodlić, a mężczyźni muszą założyć pielgrzymkowy strój zwany ihram. Obsługa upewniała się, że nikt tego momentu nie przeoczy – na pół godziny przed kapitan poinformował nas, że teraz jest moment, w którym należy dopełnić stosownych rytuałów.

Moje pielgrzymkowe doświadczenia

O hadżu wiedziałam tylko ogólniki. Nie planowałam tego wyjazdu, więc wcześniej nie zagłębiałam się w informacje o jego przebiegu. Miało to taką wadę, że nie udzieliła mi się w pełni osobliwa atmosfera tego miejsca, jednak z pewnością wszystko było dla mnie ogromną nowością!

Jednym z punktów pielgrzymki jest odwiedzenie meczetu w Mekce i wykonanie siedmiu okrążeń wokół Kaaby – czarnej budowli, co do której wierzymy, że pierwotnie została wzniesiona przez Abrahama (pokój z Nim). To właśnie w tym kierunku zwracamy się w czasie modlitwy bez względu na to, gdzie na świecie przebywamy. Bycie w tym miejscu, zobaczenie tego, co wcześniej widziałam jedynie na zdjęciach, było jednym z najbardziej surrealistycznych doświadczeń w moim życiu.

Zastanawiasz się, jak to się stało, że przeszłam na islam? Wszystko wyjaśniam w tym wpisie

Hadżdż to wyzwanie dla cierpliwości

Obecnie hadż nie jest wcale taką trudną pielgrzymką. Możemy wybierać, przy chcemy odbyć ją pieszo, autokarem, skorzystać z pociągu, a nawet… helikoptera. Tym, co jest trudne, są relacja z innymi ludźmi.

Upał i tłok wprawiają w irytację. Na banerach wyświetlane są w kilku językach prośby, by się nie przepychać i nie popychać innych osób. Chcemy skupić się na modlitwie, a obok ktoś rozmawia na Skype z rodziną i nie zważając na innych, rozpycha się łokciami, by pokazać bliskim swoje otoczenie. Potrzeba wiele cierpliwości, by nie wybuchnąć już na samym wstępie.

Dla wielu osób kłopotliwe bywa też zakwaterowanie. Najbardziej obawiałam się pobytu w Minie, zwanej też miastem namiotów. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni około 20 km2 w jednym czasie przebywa około 2 miliony osób. Ze względów logistycznych i dla ograniczenia kosztów, pielgrzymi zatrzymują się w kilkunasto- lub nawet kilkudziesięcioosobowych namiotach. Kobiety osobno, mężczyźni osobno. Dla tych z nas, którzy są przyzwyczajeni do prywatności, może to stanowić wyjątkowe wyzwanie. Mieliśmy szczęście i nasza grupa nocowała w hotelu – moja ulga była tak ogromna, że do tej pory nie jestem w stanie znaleźć odpowiednich słów, by ją wyrazić. Wiem jednak, że ominęłam przez to wiele autentycznych doświadczeń związanych z hadżem i jego atmosferą.

Bezpieczeństwo i komfort przede wszystkim

Boję się tłumów. Pod tym względem obawiałam się pielgrzymki, szczególnie mając na uwadze wydarzenia, które miały miejsce kilka lat temu. W 2015 roku w Minie, na trasie prowadzącej do Jamaraat, gdzie dokonuje się symbolicznego “kamienowania szatana” doszło do tragicznego wypadku. Wśród dwóch, zmierzających w różnych kierunkach grup, wybuchła panika, w wyniku czego życie straciło ponad 2 tysiące osób – dokładne dane nie są znane.

Świadomość tego, co stało się 4 lata wcześniej na tej samej drodze, którą sama prawdopodobnie miałam iść, nie napawała mnie optymizmem. Na miejscu okazało się jednak, że moje obawy były niepotrzebne. Arabii Saudyjskiej można zarzucić wiele, jednak organizacja pielgrzymki to zdecydowanie coś, z czym radzą sobie świetnie. Tak bezpiecznie nie czułam się nigdy wcześniej, ani nigdy później.

Ilość służb dbających o bezpieczeństwo pielgrzymów robi ogromne wrażenie. Na każdym kroku zobaczymy policję, osoby kierujące ruchem, żołnierzy, czy sanitariuszy. Drogi są świetnie oznaczone, a wszelkie przejścia skrupulatnie pilnowane. Ruch odbywa się tylko w jednym kierunku i nie ma mowy o tym, by pójść pod prąd – przekonałam się o tym, gdy policjant zawrócił mnie z pustej uliczki i pokazał, którędy powinnam iść.

Nic nigdy nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak ponad 10-cio kilometrowa droga dla pielgrzymów, wzdłuż której, po obydwu stronach, znajdują się wiatraki i zraszacze zapewniające pieszym przyjemnie orzeźwiającą mgiełkę. Takie same udogodnienia znajdziemy również przy meczetach tak w Mekce, jak i w Medynie.

Zmiana na lepsze

Odbycie pielgrzymki ma być dla nas motywacją do prowadzenia lepszego życia. Jeżeli odbędziemy hadż w prawidłowy sposób i zostanie on zaakceptowany przez Boga, niejako zaczynamy życie od nowa, z czystą kartą. Wszystkie nasze grzechy są odpuszczone.

Jak wpłynęło na mnie odbycie pielgrzymki? Nie dokonała się we mnie żadna gwałtowna zmiana, nie stałam się nadal inną, czy po prostu lepszą osobą. Nic nie dokonało się z dnia na dzień. Z perspektywy czasu czuję jednak, że to doświadczenie wiele mnie nauczyło. Cierpliwości dla samej siebie i tego, że nawet w kiepskich momentach życia, zupełnie niespodziewanie, mogą przydarzyć się nam fantastyczne rzeczy.

Wiem jednak, że przede wszystkim utwierdziłam się w przekonaniu, że wybrałam właściwą drogę życiową. Nabrałam większego spokoju, pewności siebie i dystansu. Religia stała się bardziej intymną częścią mojego życia i opisywanie tych doświadczeń nie jest wcale łatwe. Mam nadzieję, że pokaże Wam jednak, że warto podążać za swoimi przekonaniami i poszukiwać tego, co dla nas właściwe – czymkolwiek by to nie było.