Emigracja

Żegnaj pustynio – przeprowadzamy się

Ze względu na pracę mojego męża, przeprowadzki są na stałe wpisane w nasze życie

Nigdy nie wiemy gdzie ani na jak długo pozostaniemy. Nie wiemy, jakie miejsce będzie następne. Żyjemy na walizkach. Możemy zgadywać i gdybać, przewidujemy ramy czasowe, ale ciągle nie jest to nic pewnego.

Dotychczas mój mąż miał okazję mieszkać we wszystkich już krajach Afryki Północnej, poza Mauretanią – liczyłam na to, że do niektórych z tych krajów wrócimy razem. Istniała szansa na przeprowadzkę do Azji, chociaż najbardziej spodziewanym kierunkiem były Tunezja, Liban i…

…Etiopia! W głębi duszy miałam nadzieję, że to będzie nasz kolejny kierunek

Afryka mnie fascynuje wraz ze wszystkimi swoimi urokami i całą brzydotą. To taki związek pełen miłości i nienawiści, radości i łez. Kocham tutejszych ludzi, nienawidzę polityki, przeżywam tragedie, które na stałe wpisane są w tutejszą rzeczywistość.

Byłoby fantastycznie odkryć nowe kultury i miejsca, które nie są popularnym celem turystycznym. Przeglądałam zdjęcia, które mój mąż zrobił podczas pobytu w tamtych rejonach. Z utęsknieniem wpatrywałam się w fotografie wodospadów, rzek, jezior i ludzi w tradycyjnych strojach. Cieszyłam się na myśl o łagodnym klimacie, tak bardzo zachwalanym przez tych, którzy mieli okazję tam mieszkać. Byłby to ogromny zwrot akcji w moim życiu, ale byłaby też niesamowita przygoda.

Etiopia byłaby świetnym kompromisem, fantastyczną odskocznią, mimo że nie jest to miejsce naszych marzeń

Oboje świetnie czujemy się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Oboje najchętniej zostalibyśmy w krajach muzułmańskich. Obojgu nam odpowiada tutejszy tryb życia, cenimy sobie swobodę religijną i poczucie bezpieczeństwa z tym związane. Uwielbiam, że mój strój nie przyciąga ciekawskich spojrzeń i nie muszę się w związku z tym w żaden sposób ograniczać.

Nie bez powodu zdecydowałam się na wyprowadzkę do Afryki. Prostota codzienności i brak pogoni za tym, co materialne. Tego chciałam od życia. Chciałam się wyrwać ze szponów sztucznego świata, chciałam oderwać się od pościgu za wszystkim, co nowsze, lepsze, ładniejsze. Zwyczajnie chciałam się skupić na sobie, chciałam wiedzieć, że żyję. Chciałam spokoju.

Żadne z nas nie spodziewało się tego, co miało nastąpić

Gdy mój mąż kliknął “aplikuj”, nawet mi o tym nie powiedział, bo oczywiste było, że nic z tego nie wyjdzie. Gdy w zeszłym roku odbywał rozmowę kwalifikacyjną, podczas gdy byliśmy na wakacjach, w bardzo dla nas stresującym okresie, traktował to raczej jako praktykę. Niewielkie przygotowanie, zaskoczenie, że rozmowa odbywała się jako wideo, a nie jak dotychczas jedynie przez telefon. Koszulka z napisem “Keep calm and love Poland”, zamiast koszuli i krawatu.

Absolutnie nic nie przemawiało za tym, że dostanie tę pracę. Zdążyliśmy zapomnieć, skupić się na innych wyzwaniach.

Kilka miesięcy temu, gdy sama byłam na wakacjach, dostałam telefon od męża, który głosem pełnym niedowierzania i radości powiedział, że dostał propozycję pracy.

Przeprowadzamy się do Szwajcarii.