fbpx
Pelvifly opinie
Zdrowie

Perifit czy Pelvifly – które urządzenie do ćwiczeń mięśni dna miednicy wybrać?

Od dłuższego czasu słyszałam coraz więcej o tym, jak ważne są mięśnie dna miednicy. Nie jest to temat, który dotychczas był szeroko poruszany, a szkoda. To w końcu ogromnie ważne dla naszego szeroko rozumianego zdrowia i komfortu.

Słyszałam od koleżanek o wizytach u fizjoterapeutek uroginekologicznych i zachwalanych ćwiczeniach mięśni dna miednicy, które pozytywnie wpłynęły na ich problemy z nietrzymaniem moczu, pomogły przygotować się do ciąży, wsparły rehabilitację po porodzie czy zwyczajnie poprawiły jakość życia seksualnego. Byłam mocno zaciekawiona i bardzo chciałam spróbować. Gdy dowiedziałam się, że istnieją urządzenia połączone z aplikacjami, które wspomagają ćwiczenia mięśni dna miednicy, przepadłam.

Nie jestem specjalistką i cały tekst opiera się tylko i wyłącznie na moich wrażeniach jako użytkowniczki. Ogrom wiedzy na temat mięśni dna miednicy znajdziesz np. na blogu Okiem Fizjoterapeutki

Czego dowiesz się z tego tekstu?

Pelvifly opinie

Czym są mięśnie dna miednicy i dlaczego warto o nie dbać?

Mięśnie dna miednicy należą do jednych z najważniejszych w naszym organizmie. O tym, jak ważne jest, by o nie dbać, powinien świadczyć sam fakt, iż utrzymują na miejscu nasze narządy wewnętrzne. To właśnie mięśnie dna miednicy odpowiadają za utrzymanie moczu, a także biorą bezpośredni udział w stosunku seksualnym. Ostatecznie, umożliwiają one także przyjście dziecka na świat.

Właśnie dlatego tak ważne są prawidłowe ćwiczenia mięśni dna miednicy, które nie tylko pomogą zwiększyć ich wytrzymałość, ale także zadbają o prawidłowe rozluźnienie. Obszerny artykuł na ten temat znajduje się np. na blogu Mamy Ginekolog.

Jakie urządzenia do ćwiczeń mięśni dna miednicy przetestowałam?

O tym, że istnieją urządzenia do ćwiczeń dna miednicy, dowiedziałam się z instagrama. Coraz więcej osób używało i chwaliło Pelvifly. Nic dziwnego, skoro jest to polska firma. Zaintrygowało mnie to niebieskie urządzonko, które obiecywało zmienić wiele na lepsze w moim życiu. Pomimo tego, że cena, szczególnie jak na polskie warunki, była wysoka (796 zł), zdecydowałam się na zakup. Nie polubiłam się jednak z tym urządzeniem i po miesiącu ćwiczeń poszło w odstawkę. O tym, jaka jest moja opinia dotycząca Pelvifly, szerzej piszę tutaj.

Algorytm na Instagramie i Facebooku to coś, co lubię najbardziej, bo pokazuje treści dostosowane do moich zainteresowań. Tak właśnie trafiłam na reklamę Perifit – urządzenia do ćwiczeń mięśni dna miednicy, które co prawda w regularnej cenie jest droższe od Pelvifly (199€, ok 900 zł), ale akurat było w promocji i mocno mnie zaintrygowało. Wraz ze wszystkimi zniżkami Perifit wychodzi znacznie taniej (w promocji 129€ i dodatkowa zniżka 15% – cena finalna to 110€, czyli ok 495 zł) niż Pelvifly obiecuje takie same rezultaty. Sprawdziłam informacje dostępne na ich stronie internetowej i szczerze pożałowałam, że nie trafiłam na nich wcześniej. Stwierdziłam jednak, że to świetna okazja do porównania obydwu urządzeń, dlatego zdecydowałam się skontaktować z Perifit i zaproponować współpracę.

Pełna transparentność
Ten artykuł jest efektem mojej współpracy z firmą Perifit, w ramach której otrzymałam urządzenie do ćwiczeń mięśni dna miednicy

Pelvifly opinie

Moje doświadczenia z Pelvifly

Pelvifly, ze względu na wysoką cenę, zdecydowałam się zamówić w ramach oferty abonamentowej, która umożliwia rozłożenie płatności na raty. Dodatkową zaletą jest konsultacja z fizjoterapeutką uroginekologiczną online, którą dostajemy w prezencie.

Moja przygoda z Pelvifly zaczęła się od ogromnej ekscytacji, która niestety szybko przerodziła się we frustrację. Ma to wpływ na moją opinię dotyczącą Pelvifly, na którą składa się wiele czynników. Bardzo brakowało mi informacji zwrotnej o statusie zamówienia. Po kilku dniach zdecydowałam się napisać maila z pytaniem, kiedy mogę się spodziewać przesyłki. Odpowiedź była szybka, wraz z wiadomością, kiedy dokładnie spodziewać się kuriera. Niestety, jak się później okazało, przesyłka została nadana później, niż miała do mnie dotrzeć. Podobne doświadczenia miała koleżanka zamawiająca Pelvifly do Szwajcarii – w jej przypadku całość trwała jeszcze dłużej. Nie zrozumcie mnie źle – to nie czas oczekiwania był problemem, a brak jasnej informacji.

Gdy podzieliłam się na Instagramie informacją o swoich i koleżanki problemach, z obydwiema z nas skontaktowało się Pelvifly, sprawdzając losy przesyłek. Zaproponowano nam także darmowy Pakiet Care, który uwzględnia opiekę fizjoterapeutki, na miesiąc. Obydwie przystałyśmy na tę propozycję – w końcu fantastycznie jest mieć wsparcie profesjonalistów.

Pelvifly opinie

Pelvifly opinia – pierwsze wrażenia

Pelvifly dostałam zapakowane w śliczne pudełko w kształcie tuby. W środku znajdziemy samo urządzenie, kabel do ładowarki, próbkę żelu na bazie wody, materiałowy woreczek do przechowywania i instrukcję. Zaskoczyła mnie informacja umieszczona na pudełku “Designed in California. Made in China”. Nie mam absolutnie żadnego problemu z gadżetami produkowanymi w Azji (recenzowany przeze mnie dalej Perifit również jest produkowany w Chinach), jednak sposób, w jaki przedstawiane było Pelvifly, pozwolił mi wierzyć, że jest to polska produkcja.

Samo urządzenie jest przyjemne w dotyku i zaskakująco miękkie nawet wtedy, gdy napompowane. Zarówno na stronie Pelvifly, jak i w samej aplikacji znajdziemy szereg informacji, które pomogą dowiedzieć się więcej o mięśniach dna miednicy, a także oswoić z urządzeniem.

Dołączona instrukcja wzbudziła we mnie jednak mieszane uczucia. Raz, że w przypadku urządzeń, które wkładamy do pochwy, higiena jest ogromnie ważna i dlatego zaskoczyła mnie informacja, że Pelvifly nie jest wodoodporne. Podczas mycia trzeba bardzo uważać, żeby nie zalać poszczególnych elementów wodą, co znacząco wpływa na komfort użytkowania. Mocno mnie to zdziwiło, bo mam w domu produkty takie jak szczoteczka Foreo, które z powodzeniem mogą być nawet używane pod prysznicem. Kolejną zaskakującą kwestią była informacja, że gwarancja nie obejmuje… baterii.

Pelvifly opinia – aplikacja i konsultacja z fizjoterapeutką

Aby rozpocząć trening z Pelvifly, musimy pobrać aplikację, która łączy się z urządzeniem. Dostępna ona jest zarówno w wersji na iOS, jak i na Androida. Opcje, do jakich będziemy miały dostęp w ramach aplikacji, zależą od pakietu, na jaki się zdecydujemy. Początkowo, przez 14 dni, korzystamy z pełnej wersji. Następnie dokonujemy wyboru pomiędzy wersjami basic (bezpłatny), smart (89 zł miesięcznie) i care (380 zł miesięcznie)

Przed i po każdym użyciu Pelvifly należy dokładnie umyć i wypompować z niego powietrze (zajmuje to dosłownie 2 sekundy). Wsuwamy urządzenie do pochwy i naciskamy przycisk umożliwiający ponowne napompowanie Pelvifly. W ten sposób dostosowuje się ono kształtem do budowy naszego ciała.

Pelvifly opinia

Jakie są początki z Pelvifly? Zaczynamy od testu mięśni, który składa się z kilku etapów i pozwala ocenić siłę, wytrzymałość i stopień rozluźnienia naszych mięśni dna miednicy. Przed przystąpieniem do testu pojawia się dokładna informacja dotycząca pozycji, którą powinnyśmy przyjąć, ułożenia ciała itp. Każdy etap testu poprzedza wyjaśnienie dotyczące zadania, które będziemy wykonywać.

Kolejny krok to konsultacja online z fizjoterapeutką uroginekologiczną. W moim przypadku był to początkowy kontakt mailowy, a następnie półgodzinna rozmowa na WhatsApp. Zebrany został szczegółowy wywiad, dostałam także informację dotyczącą wyników testu i tego, co one oznaczają. Była przestrzeń na zadawanie pytań, chociaż wszystko zostało mi tak szczegółowo wyjaśnione, że nie miałam żadnych. Wyniki testu wraz z ich opisem otrzymałam na maila.

Pelvifly opinia – jak to wygląda w praktyce?

Po wykonaniu testu i konsultacji z fizjoterapeutką rozpoczynamy treningi. Jest ich kilka rodzajów – te, które pomagają kontrolować relaksację mięśni, rozwijające wytrzymałość czy szybkość. Treningi mają formę zbliżoną do gier, świetnie wizualizując, co powinnyśmy robić. Umówmy się – nie jest łatwo trenować jedynie napinając i rozluźniając mięśnie. To wymaga wprawy, a aplikacja, w której wyraźnie widzimy poziom skurczu, jest niezwykle przydatna.

Przed każdym treningiem możemy sobie odświeżyć informacje dotyczące techniki treningu, ułożenia ciała i zasad, którymi należy się kierować. W moim przypadku treningi odbywały się w dwóch pozycjach – na leżąco i w pozycji kolankowo-łokciowej (czyli zwyczajnie “na pieska”). W przypadku pakietu Care fajne było to, że mogłam wyraźnie sugerować fizjoterapeutce, jakie są moje preferencje i zawsze było to brane pod uwagę.

Pelvifly opinia – rezultaty po 6 tygodniach treningów

Przyznam szczerze, że miałam bardzo duże oczekiwania związane z używaniem Pelvifly. Na bieżąco wymieniałyśmy się z koleżanką doświadczeniami i czekałyśmy na niesamowite zmiany w naszym życiu intymnym. Niestety, te nie zaszły u żadnej z nas.

Jakie zauważyłam rezultaty po około 6 tygodniach treningów z Pelvifly? Zmiany nie były spektakularne, jednak dla mnie istotne. Podstawową była większa świadomość własnego ciała – a to jest nieocenione. Wcześniej nie potrafiłam kontrolować mięśni dna miednicy, a dzięki Pelvifly zaczęłam się tego uczyć. Stopniowo stawało się to coraz łatwiejsze i czułam, że łatwiej jest mi wykonać tak bardzo lekki skurcz, jak i utrzymać silniejszy – choć nadal było to nieco chaotyczne.

Co irytowało mnie w Pelvifly?

Dlaczego zrezygnowałam z treningów z Pelvifly? Opowiem trochę o tym, jaka jest moja opinia o Pelvifly i co zirytowało mnie na tyle, że od momentu zakończenia pakietu Care urządzonko spoczywa sobie w szufladzie.

  1. Ograniczony zakres gwarancji, która nie obejmuje m.in, uszkodzeń baterii.
  2. Brak pełnej wodoodporności – utrzymanie urządzenia w czystości wymaga sporo ostrożności, by nie zalać lampki i pompki.
  3. Konieczność częstego ładowania. Zgodnie z informacją, jaką uzyskałam od Pelvifly, urządzenie przeciętnie wytrzymuje 2 tygodnie bez ładowania. Instrukcja wskazuje na 1,5 godziny. W praktyce ładowałam je co około 4 dni – przy czym niemały wpływ mógł mieć fakt, że sporo ćwiczeń wykonywałam z włączonymi wibracjami.
  4. Brak informacji o poziomie naładowania baterii. Ładowanie samo w sobie nie byłoby problemem, gdyby urządzenie było wyposażone we wskaźnik naładowania.
  5. Kłopotliwe pompowanie urządzenia. Mam krótkie paznokcie, a właśnie paznokciem najlepiej jest nacisnąć przycisk umożliwiający napompowanie/wypompowanie. W przeciwnym razie możemy zasłonić wentyl palcem. O ile łatwo było manewrować mając urządzenie w dłoni, to już po wsunięciu go do pochwy było nieco trudniej.
  6. Nieustanne łączenie się urządzenia z telefonem poprzez bluetooth. To, że urządzenie musi się początkowo połączyć, jest zupełnie zrozumiałe. Okej byłoby także łączenie po uruchomieniu aplikacji. Tutaj jednak urządzenie łączy się przed każdym kolejnym treningiem i wykonuje test szybkości połączenia. Jeśli jednego dnia wykonujemy np. 4 treningi, wtedy 4 razy oczekujemy przez kilka sekund na nawiązanie połączenia. Czepiam się? Nie za ponad 700 zł.
  7. Aplikacja to dla mnie niekończący się temat. Raz, że łączenie, które opisałam powyżej. Zdarzało się też, że gra nie ładowała się w pełni. Nie potrafię zliczyć, ile razy w sumie musiałam ją restartować – chociaż w pewnym momencie każdorazowo robiłam screeny i było ich 7 w trakcie jednego treningu.
  8. Zdarzało się, że urządzenie samo z siebie zaczynało wibrować.
  9. Ograniczone funkcjonalności w bezpłatnej wersji aplikacji. Brak dostępu do historii własnych treningów i testów to w moim odczuciu spora przesada.

Moja subiektywna opinia – dla kogo sprawdzi się Pelvifly?

Korzystając z Pelvifly, miałam nieodparte wrażenie, że nie jest to urządzenie dla mnie. Pomijając już wszystkie irytujące wady, nabierałam przekonania, że jest ono świetnie zaprojektowane do pracy pacjentki z fizjoterapeutką uroginekologiczną. I faktycznie, na blogu Pani Fizjotrener dostępny jest tekst, w którym opowiada ona, jak Pelvifly sprawdza się w takim przypadku. Przeczytacie go, klikając w ten link.

Jako zwyczajna użytkowniczka, która nie ma problemów zdrowotnych wpływających na mięśnie dna miednicy, a chce ćwiczyć jednie prewencyjnie, nie znajdowałam dla siebie zbyt wiele w Pelvifly. Sposób, w jaki przedstawiane były dane dotyczące rezultatów ćwiczeń, był dla mnie nieczytelny – a jestem pewna, że specjalistce mówił wszystko. Brakowało mi wyraźnego pokazania postępów. Zakładka “Progres” zawiera listę zadań podzielonych na fazy, które nie dają realnej informacji o poczynionych postępach, a są raczej motywacyjnymi hasłami. Dodatkowo jest ona niedostępna w bezpłatnej wersji aplikacji, tak samo jak ćwiczenia z wibracjami.

Jak Pelvifly sprawdza się u innych?

Wspominałam wcześniej o koleżance, która równocześnie ze mną korzystała z Pelvifly. Poprosiła o anonimowość, więc zostawiam jej opinię bez podpisu:

Pelvifly zakupiłam w celu poprawienia jakości seksu i ze względu na pozytywne opinie na Instagramie. Produkt używałam przez wstępny okres promocyjny, kiedy miałam aktywny pakiet Care. Po okresie objętym pakietem zrezygnowałam z używania Pelvifly i niestety jestem bardzo rozczarowana tym zakupem.

Po 1,5 miesiąca używania nie widziałam najmniejszych efektów, co przełożyło się na brak motywacji do kontynuowania. Przez większość cześć okresu, kiedy byłam pod opieką fizjoterapeutki, miałam ustawiony ten sam zestaw ćwiczeń, co po kolejnym tygodniu było dość nużące. Aplikacja miała liczne błędy techniczne, a codzienna aplikacja i mycie urządzenia niewodoodpornego zajmowały mi tak dużo czasu, że z ulgą przyjęłam zakończenie pakietu.

Myślę, że dałabym Pelvifly szansę i kontynuowała (głównie ze względu na wszechobecne pozytywne opinie), gdyby nie zbyt ograniczona wersja BASIC i wygórowane ceny za pakiety z algorytmem (który wg mnie powinien być wbudowany w wersję podstawową).

W ogólnym rozrachunku urządzenie nie spełniło moich oczekiwań i cena (ponad 700zł) jest w moim osobistym odczuciu zdecydowanie wygórowana za to, co Pelvifly oferuje.

Każda z nas ma inne potrzeby i odczucia. Sama nie polubiłam się z Pelvifly, a równocześnie wiem, że jest mnóstwo zadowolonych użytkowniczek i ogromnie mnie to cieszy. Właśnie dlatego, żeby pokazać też inną perspektywę, poprosiłam o podzielenie się opinią moją insta-koleżankę, Kasię Koczułap, seksuolożkę i autorkę instagrama @kasia_coztymseksem. W wyróżnionych stories na profilu Kasi znajdziecie obszerną relację na temat Pelvifly. Zobaczcie, jak różne są jej odczucia:

Pelvifly od początku przypadło mi do gustu, ponieważ miało funkcje interaktywnej gry, a to mnie zachęcało by robić ćwiczenia. Przypominało mi o nich. Ćwicząc i jednocześnie grając w grę, czułam jakbym nie ćwiczyła – robiłam to chętnie i wyczekiwałam tego czasu, jak chwili dla siebie. Poczułam namacalne efekty (polepszenie stanu pęcherza) jakoś po 4-5 tygodniach, ale ponieważ miałam także statystyki ćwiczeń, to widziałam też taką poprawę w działaniu mięśni, której może nie czuć namacalnie w formie poprawy działania na co dzień, ale widać że ona jest; że z każdym dniem robiłam ćwiczenia sprawniej.

Mnie do Pelvifly przekonało to, że zostało wymyślone przez fizjoterapeutkę i inne fizjoterapeutki (w tym moja) polecały – ważne jest dla mnie bezpieczeństwo metody. I faktycznie to, że ćwiczenia są dobrane pod Ciebie na podstawie testu nawet w darmowej opcji jest super – bo ich siła i częstotliwość jest tak dobrana, by pomoc, a nie zaszkodzić.

Ćwiczyłam w opcji kontaktu z fizjoterapeutką, która miała ze mną stały kontakt, doradzała, tłumaczyła co i jak i swoim kontaktem motywowała do ćwiczeń, co było bardzo pomocne.

Perifit, czyli jasne oczekiwania i wysoko postawiona poprzeczka

Nie polubiłam się z Pelvifly, ale miałam dzięki temu jasne oczekiwania co do kolejnego urządzenia. Bo że z Pevifly więcej ćwiczyć nie będę, było dla mnie jasne. Zamiast przyjemnością, treningi stały się dla mnie przykrym obowiązkiem.

Zanim skontaktowałam się z firmą Perfit, dokładnie przeczytałam informacje, które zamieszczają na swojej stronie internetowej. Z tego opisu wyłoniło się urządzenie, które dawało mi ogromne nadzieje na ciekawe ćwiczenia pozbawione wcześniejszej irytacji. Wiedziałam, czego nie chcę i na co powinnam zwrócić uwagę, żeby uniknąć rozczarowań. Wiedziałam też, że oczekuję wiele – przede wszystkim chcę rezultatów i przyjemnych ćwiczeń.

Perifit opinie

Co takiego przekonało mnie do Perifit?

  1. 5 lat gwarancji.
  2. Pełna wodoodporność.
  3. Brak konieczności ładowania. Urządzenie dostajemy w pełni naładowane, a zgodnie z zapewnieniami producenta bateria powinna wytrzymać 10 lat przy użytkowaniu 30 minut tygodniowo. Wymiana baterii to koszt 50 euro, jednak jeżeli rozładuje się ona przed upływem 5 lat, Perifit wysyła nową za darmo.
  4. Gwarancja satysfakcji – możliwość zwrotu do 100 dni od zakupu.
  5. Darmowa wysyłka na całym świecie.
  6. W pełni bezpłatna aplikacja. Jednorazowy wydatek, tylko na urządzenie.
  7. Wyjątkowo ciekawe gry – te które widziałam na stronie, wyglądały jak namiastka wyścigów samochodowych, Mario i Flappy Bird.

Perifit opinia – pierwsze wrażenia

Perifit dostałam w ekspresowym tempie. W czwartek wybierałam kolor, a w sobotę wyjęłam paczuszkę ze skrzynki pocztowej. Moja ekscytacja była ogromna i nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę sterować samochodem poprzez napinanie mięśni dna miednicy!

Perifit zapakowany jest w pudełko, które fantastycznie przekazuje niezbędne informacje. Nie ma nawet potrzeby czytać instrukcji – wszystko, co potrzebne, mamy bezpośrednio przed oczami. W opakowaniu znajduje się urządzenie w wybranym przez nas kolorze (różowy lub miętowo-zielony) i instrukcja. Zero kabli, bo niczego nie musimy ładować! Wystarczy umyć pod bieżącą wodą z delikatnym mydłem, włączyć i gotowe.

Perifit wykonany jest z medycznego silikonu, a jego charakterystyczny kształt nie jest przypadkowy. Urządzenie posiada dwa sensory, które niezależnie reagują na skurcze mięśni i w niektórych trybach i grach możemy śledzić ich wartości na bieżąco.

Źródło: perifit.co

Perifit opinia – aplikacja przyjazna dla użytkowniczki

Aplikacja opracowana przez Perifit to dla mnie strzał w dziesiątkę. Daje nam ona biofeedback, czyli precyzyjną informację zwrotną dotyczącą pracy mięśni, reagując na ich skurcz i rozluźnienie. Jednak zanim zaczniemy ćwiczyć, możemy zapoznać się z szeregiem artykułów i porad, które pomogą zaprzyjaźnić się z urządzeniem. Fantastyczną opcją jest także wbudowany formularz, który umożliwia zadawanie pytań zespołowi Perifit – odpowiedź dostajemy w ciągu doby.

Perifit oferuje nam 6 programów treningowych opracowanych przez specjalistów w zakresie fizjoterapii uroginekologicznej. W doborze odpowiedniego programu pomaga test, na który składa się szereg pytań. Mój program treningowy to Sexual Wellness, czyli dokładnie to, na czym mi zależało.

Źródło: perifit.co

Poza sekcją z informacjami, aplikacja posiada dwie inne zakładki: Trening i Postępy. W ramach sekcji treningowej zobaczymy informację o dziennym, tygodniowym i całkowitym czasie ćwiczeń. Kalendarz pomaga śledzić naszą regularność, jednak najfajniejszą opcją jest ta ostatnia, czyli lista gier. Gry odblokowują się w miarę robionych przez nas postępów, a gdy wszystkie są dostępne, mamy możliwość zrezygnowania z tych, które nam nie odpowiadają. To fantastyczna sprawa, bo jedna gra nie przypadła mi do gustu, więc ją odpuściłam.

Perifit opinia – jak wyglądają treningi?

Perifit zaleca 30 min treningów tygodniowo, rozłożonych w czasie dokładnie tak, jak nam samym jest wygodnie. Możemy trenować codziennie, możemy robić przerwy.

Myjemy urządzenie i wsuwamy je do pochwy – w razie potrzeby możemy użyć lubrykantu na bazie wody (silikonowych nie używamy z silikonem!). Ta część była dla mnie lekkim wyzwaniem, zanim nauczyłam się wkładać Perifit tak, by się nie wysuwał. Okazało się, że nie wkładałam go dostatecznie głęboko, pozostawiając dolną część całkowicie na zewnątrz. Nie ma ona co prawda zniknąć w środku, biała część ma być odkryta, ale musimy się upewnić, że jest właściwie utrzymywane i nie wysuwa się przy najmniejszym ruchu. Bez obaw – Perifit ma silikonowy sznurek, podobny do tego przy tamponach, który ułatwia wyjmowanie.

Gdy już oswoiłam się z urządzeniem, treningi stały się nie tylko łatwe. Były świetną zabawą! Gry, które dostępne są w aplikacji Perifit, są niezwykle różnorodne, świetnie dopracowane i nie tylko wizualizują nasze skurcze mięśni, ale dają faktyczne wrażenie grania – jest nawet muzyka i dźwięk. Otwieramy paszczę wieloryba, która zjada ryby i unikamy bomb, jeździmy samochodem, który rozbije się, jeżeli nie skręcimy, napinając mięśnie. Latamy motylem, który zbiera kwiaty i musi unikać ptaków, czy wreszcie sterujemy statkiem kosmicznym i strzelamy do przeszkód. Treningi z Perifit nigdy mi się nie nudzą.

Śledzenie postępów, czyli za co pokochałam Perifit

Zdecydowanie najlepszą częścią aplikacji Perifit jest część dotycząca postępów. Wszystko przedstawione w jasny sposób i podzielone na kategorie. Możemy zobaczyć swój ostatni, średni i najlepszy wynik w zakresie siły, wytrzymałości, szybkości, relaksacji i jakości skurczu. Widzimy także ogólny wynik stanowiący średnią tych kategorii.

Fanki wykresów zdecydowanie docenią to, że cała historia naszych treningów przedstawiona jest na wykresach. Zarówno ogólnym, dotyczącym całkowitego wyniku, jak i nasze postępy w zakresie siły, wytrzymałości, szybkości, relaksacji i jakości skurczu. Wyraźnie widać, tydzień po tygodniu, jak wykres pnie się ku górze.

Zakładka “Progress” motywuje mnie nawet teraz, gdy piszę ten tekst i przyglądam się jej z większą niż zazwyczaj uwagą. Dzięki temu wiem, że na ćwiczenia przeznaczyłam niemal 3 godziny, odbyłam 71 sesji, a największą poprawę widać w relaksacji. Do tego siła moich mięśni jest o 97% wyższa niż w przypadku pozostałych użytkowniczek Perifit, jednak muszę popracować nad wytrzymałością, bo ta jest lepsza od 55% użytkowniczek. To daje świetny punkt odniesienia i pomaga zarówno docenić nasze ciało, jak i zobaczyć, gdzie jest miejsce na poprawę.

Perifit – opinia i rezultaty po 5 tygodniach treningów

Moje treningi z Parifit poprzedzone były sześcioma tygodniami niemal codziennych treningów z Pelvifly. Jest to o tyle ważne, że ćwiczenia z Perifit stanowią kontynuację moich wcześniejszych treningów mięśni dna miednicy. Pisząc tę recenzję, używam urządzeń do ćwiczeń mięśni dna miednicy w sumie od niemal trzech miesięcy. Czy efekty są dla mnie odczuwalne? Zdecydowanie tak. Widzę to podczas samych ćwiczeń, gdzie utrzymanie skurczu nie stanowi już dla mnie problemu, a przedtem wkładałam w to ogrom wysiłku. Największe rezultaty zauważyłam trenując 2-3 razy w tygodniu – siła skurczu znacząco się zwiększyła.

Za rezultaty najlepiej mówią liczby, które zobaczycie na poniższych screenach z aplikacji. Korzystałam z Perifit nie rzadziej niż 2 razy w tygodniu i w ciągu tych 5 tygodni mój ogólny wynik się podwoił (score progression 39 vs. 84, screen powyżej)

Przez cały czas, na bieżąco robiłam zrzuty ekranu ze szczegółowymi statystykami. 19 stycznia mój najlepszy wynik w zakresie siły mięśni to 145 g., a 21 lutego jest to już 489 g.

Brzmi zachęcająco? Z kodem polkanapustyni kupisz urządzenie do ćwiczeń mięśni dna miednicy Perifit z 15% zniżką

Jakie wady ma Perifit?

Nie ma urządzeń idealnych, chociaż Perifit spełnia wszystkie moje oczekiwania. Jedynym kłopotliwym drobiazgiem była dla mnie kwestia właściwego wkładania urządzenia, czego po prostu musiałam się nauczyć. Przez 5 tygodni użytkowania nie doświadczyłam żadnych problemów z urządzeniem ani z aplikacją. W zestawie nie ma woreczka do przechowywania, chociaż szczerze mówiąc, przydają mi się one do wszelkich gadżetów jedynie w czasie podróży.

Warto pamiętać, że aplikacja Perifit nie posiada polskiej wersji językowej (chociaż kto wie, jeżeli użytkowniczek z Polski będzie więcej?). Dostępne języki to angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, włoski, niderlandzki i rosyjski.

Jakie są opinie innych osób o Perifit?

Bardzo chciałabym się podzielić z Wami wrażeniami innych kobiet, które używały Perifit. Zawsze staram się to robić, pisząc recenzje, bo wierzę, że daje to pełny obraz sytuacji. Niestety nie mam w gronie znajomych nikogo zaufanego, o kim wiedziałabym, że korzysta z tego urządzenia. O Perifit pisało INN Poland. Nie wydaje się ono być popularne na polskim rynku, a szkoda, bo jest fantastyczne!

Aktualizacja

Kilka obserwatorek kupiło Perifit z mojego polecenia. Za wcześnie. by mogły podzielić się opinią na temat używania, ale najważniejsze kwestie są takie:
– Czas darmowej dostawy do Polski wynosi tydzień.
– Kilka dziewczyn, podobnie jak ja, miało początkowo problem z prawidłowym umieszczeniem Perifit. Jeśli masz podobnie, odezwij się (najlepiej na instagramie, ewentualnie lena@polkanapustyni.pl) i wyjaśnię co i jak.

Jeśli kupujesz coś z mojego polecenia, zależy mi na Twoim zadowoleniu!

Jeżeli chcecie poczytać, jakie są odczucia innych kobiet, koniecznie zajrzyjcie na Facebooka, do grupy Perifit: hoo-ha olympics, gdzie panuje pełna wsparcia atmosfera i można wymienić się doświadczeniami. Traficie na opinie kobiet ćwiczących prewencyjnie, tak jak ja, jak i tych mających problem z nietrzymaniem moczu czy będących w czasie rehabilitacji po ciężkich porodach.

P.S. Perifit jest LGBT+ friendly! Używają go także trans-kobiety.

Pelvifly opinie

Perifit czy Pelvifly – które urządzenie polecę koleżankom?

Gdybym miała komukolwiek polecać urządzenie do ćwiczeń mięśni dna miednicy, bazując czysto na mojej opinii jako użytkowniczki, nie profesjonalistki, bez zastanowienia namawiałabym na Perifit.

Dlaczego? Myślę, że Pelvifly może być fajną opcją dla osób będących pod opieką fizjoterapeutki uroginekologicznej. Szczególnie, gdy jest ona PelviCoachem i zapewnia opiekę przez aplikację. Być może jest to nawet bardziej opłacalne niż cotygodniowa fizjoterapia. Tak zakładam, bo nie jest absolutnie moim celem pokazywanie tylko tego, co nie odpowiadało mi w Pelvifly. Jedną przewagą Pelvifly jest fakt, że posiada opcję wibracji, jednak nie mamy możliwości samodzielnie jej włączyć czy wyłączyć – jest to uzależnione od rodzaju treningu i pakietu, który wykupiłyśmy.

Jeżeli szukasz urządzenia, które pomoże Ci trenować w przyjemny i ciekawy sposób, zapewniając równocześnie jasne informacje o postępach, zdecydowanie postaw na Perifit. Relacja ceny do jakości jest fantastyczna, a efekty wyraźnie widoczne. By korzystać ze wszystkich funkcjonalności aplikacji, wystarczy kupić urządzenie – nie ponosimy dodatkowych kosztów. Podstawowy angielski (czy którykolwiek z pozostałych języków aplikacji) jest w zupełności wystarczający do obsługi.

Sama dodaję Perifit do listy rzeczy, które stanowią świetny prezent dla bliskich. Moja najlepsza przyjaciółka podarowała mi kiedyś hidżab, a ja jej dałam gadżet erotyczny. Tym razem dostanie Perifit.

Cena regularna Perifit to 199€. Obecnie kupisz urządzenie w obniżonej cenie, za 129€, a wykorzystując kod polkanapustyni dostaniesz dodatkowo 15% zniżki. Pamiętaj, że przesyłka jest darmowa, a w razie braku satysfakcji możesz zwrócić urządzenie w ciągu 100 dni. Przejdź do sklepu klikając w ten link