Nie praw komplementów saharyjskim kobietom!

Obcy kraj, odmienna kultura, zupełnie inne zwyczaje. Wszystko inne – nawet kolory i zapachy. Wszystko jest egzotyczne i wszystkim się zachwycam, oczywiście na głos – a to błąd. Absolutnie nie dlatego, że nie wypada. Nie praw komplementów saharyjskim kobietom, bo nie wyjdziesz z pustymi rękoma. Saharyjska gościnność nie zna granic Fenomenem do którego wciąż nie mogę się przyzwyczaić, jest dla mnie saharyjska życzliwość i gościnność. Bezinteresowna w groteskowy czasami sposób. Witanie się z nieznajomymi, jak z najlepszymi przyjaciółmi, pełne poufałości rozmowy na tematy, które dla nas stanowią oczywiste tabu, czy w końcu zapraszanie do domu osoby poznanej dwie minuty temu. Ba! Nawet zapewnianie, że ta osoba może zostać jak długo zechce, bo teraz to także jej dom. Oczarowana gościnnością przyjmuję zaproszenie – a raczej zostaję poinformowana, że mam przyjść na herbatę i poznać całą rodzinę dziewczyny, której sama kompletnie nie znam. Zdumiona pytam męża, czy to tak na pewno, czy wypada przyjąć zaproszenie do domu, ale podobno to normalne. Zostaję zaprowadzona do pełnego barokowego przepychu salonu, połowa rodziny przybywa na powitanie i gdy czekam na obiecaną saharyjską herbatę, podawane są kolejne dania, aż skromna “herbatka z ciasteczkami” przeradza się niemal w weselną ucztę. Oniemiała z przerażenia – bo przecież doskonale zdaję sobie sprawę, że nie wywinę się od jedzenia – i onieśmielona gościnnością w panice zaczynam prawić komplementy. W końcu wszystko jest nowe i ekscytujące. Prawienie komplementów, czyli największy błąd jaki można popełnić Zaczyna się niewinnie – od ogólnego stwierdzenia, że piękny dom przechodzę do szczegółów i zachwycam się drewnianym pudełkiem na chusteczki w orientalne wzory. Pani domu przyjmuje komplement z radością, więc kontynuuję i wspominam, że tutejsze stroje są niezwykłe, nigdy wcześniej nie widziałam melhfy, a szczególnie ta, którą ma na sobie kuzynka jest przepiękna! Te kolory i wzory – bajeczne! Rzeczona kuzynka podskakuje z ekscytacji, ściska mnie i wybiega z pokoju. Nieco zbita z tropu chwalę bransoletkę kobiety, która podaje kolejne danie i w tym momencie uświadamiam sobie, jak ogromny błąd popełniłam. W mgnieniu oka bransoletka ląduje na moim nadgarstku, kuzynka pani domu wraca do pokoju ubrana w zupełnie inny strój i wręcza mi melhfę, którą się zachwycałam, a ja z przerażenia nie wiem jak zareagować, aby nikogo nie urazić. Dobrze, że wyćwiczony uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Resztę wieczoru spędzam skupiona na tym, aby przypadkiem znów nie palnąć komplementu, a na koniec wychodzę z drewnianym pudełkiem na chusteczki. Nie ja jedna popełniłam taki błąd Kilka dni później spotykam się z koleżankami w biurze męża. Chcą, żebym poznała kobietę, która dołączyła do zespołu. Jest nas kilka – Saharyjki, Marokanka, Jordanka, Tunezyjka, Kenijka, Kubanka i kolejna z Erytrei. Rozmawiamy, żartujemy, zastanawiamy się ile czasu upłynie, zanim mocna saharyjska herbata zacznie nam smakować. Nowa znajoma wpatruje się w Zhour, roześmianą Saharyjkę, i – ku mojemu przerażeniu – zachwyca się złotą bransoletką na jej nadgarstku. Zhour, niewiele myśląc, w zupełnie naturalnym pierwszym odruchu pyta “Chcesz? Masz!” równocześnie z radością zdejmując bransoletkę i wkładając ją w dłoń zdezorientowanej dziewczyny. W tym momencie przypomina mi się islamski hadis, w myśl którego nie uwierzył prawdziwie ten, kto nie chce dla swojego brata tego samego, czego chce dla siebie. Zobaczyć to w praktyce jest niesamowitym doświadczeniem.

Moja droga do islamu

Polka, która zmieniła religię. Polka, która przeszła na islam. Łatwo jest nam zaszufladkować kobietę, która zmienia wyznanie – szczególnie jeżeli nową religią okazuje się islam. Jeżeli konwertytka, to zapewne zmieniła religię dla męża – to proste, prawda? Mamy naturalną tendencję do upraszczania otaczającego nas świata i szukania uniwersalnych wyjaśnień, jednak prawda bywa zupełnie inna. Tak, to prawda, że wiele z nas przyjęło islam po związaniu się z muzułmaninem. Tylko czy można zmienić religię dla kogoś? Z moich subiektywnych obserwacji wynika, że mąż w takiej sytuacji stanowi raczej inspirację, niż powód. Jeżeli jest inaczej, należy przede wszystkim współczuć, bo nigdy takich decyzji nie powinniśmy podejmować dla kogoś. A jak było w moim przypadku? Dlaczego zmieniłam religię? Jak mogę być Polką, która przeszła na islam? Te pytania pojawiają się regularnie i mimo że uważam, że religia jest prywatną sprawą każdego z nas, postanowiłam na nie odpowiedzieć. Sama pamiętam, jak bardzo ciekawiły mnie motywy osób dokonujących tak znaczących zmian w życiu. Religia była zawsze mocno obecna w moim życiu, ze względu na rodziców będących zagorzałymi katolikami Nie miałam jednak przekonania do tego, co mi wpajano, co słyszałam w kościele. Trudno było mi odnaleźć sens i prawdę w stwierdzeniach, które nie składały mi się w jedną całość. Dodatkowo, ilekroć próbowałam zadawać pytania spotykałam się z odpowiedziami, że ludzie wierzą mniej, dlatego że chcą wiedzieć za dużo. Że to tajemnica, której nasz umysł nie jest w stanie przyswoić. Aż w końcu z krzykami, że jak mogę negować to, co ksiądz powiedział. I tak do znudzenia. Równocześnie kultura arabska mimowolnie zagościła w moich myślach lata temu, a wszystko za sprawą moich rodziny, której niechęć do inności odniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Tak wiele razy słyszałam mrożące krew w żyłach historie kobiet dręczonych i przetrzymywanych wbrew ich woli przez bezwzględnych Arabów, ba! Nawet zabijanych jedynie za to, że spodobały się komuś innemu. Mój z natury buntowniczy umysł automatycznie odrzucał bezwzględne założenie, zgodnie z którym życie sporej części populacji miałoby być tak dramatyczną udręką, zwyczajnie nie miało to dla mnie sensu. Orient, egzotyka – zaczęłam chłonąć wszelkie książki na ten temat, wyszukiwać blogi kobiet mieszkających w krajach muzułmańskich, fascynować się zderzeniem zasłyszanych historii z rzeczywistością ukazywaną przez osoby mające wiedzę z pierwszej ręki. Równocześnie był to okres poszukiwania przeze mnie sensu w religii, która jawiła mi się jedynie jako przymus – w moim przypadku nie tylko coniedzielny. Podczas studiów wykład z religioznawstwa sprawił, że odkryłam, iż religia może być nie tylko dogmatem, ale też faktem W dyskusji na temat islamu nie było praktycznie miejsca na domysły. Data – wydarzenie – fakt. Tak odmienne, od tego, w czym się wychowałam, w końcu miałam punkt zaczepienia – historię, nie dogmat. Łatwiej było mi uwierzyć w coś, przedstawionego w sposób logiczny. Dotychczas nie mogłam się nadziwić rozdziałowi nauki i Kościoła – w końcu, jeżeli wszystko, co nas otacza, pochodzi od Boga, powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w religii, a tymczasem rozwój nauki był podawany za jedną z przyczyn, dla których ludzie odwracają się od wiary. Mieliśmy fantastycznego wykładowcę, który w sposób neutralny i rzeczowy, bez oceniania przedstawił każdą religię, którą omawialiśmy. Żadna nie była lepsza czy gorsza, ale to właśnie islam wzbudzał moją ciekawość. Czytając tłumaczenie Koranu odkrywałam, że prawdy objawione 1400 lat temu znajdują swoje potwierdzenie w dzisiejszej nauce – zdecydowanie był to temat wart analizy. Zmiana religii to jednak wywrócenie całego życia do góry nogami – szczególnie gdy chce się to zrobić z pełnym przekonaniem, a nie zwyczajnie zmienić etykietę z “chrześcijanka” na “muzułmanka” Podjęcie ostatecznej decyzji zajęło mi kilka lat podczas których, mimo wszystko, coraz wyraźniej kierowałam swoje kroki ku islamowi i arabskiemu światu. Początkowo stawiałam te kroki na oślep, trochę niepewnie, nie do końca zdając sobie sprawę z wielu kwestii. W międzyczacie postanowiłam spełnić swoje marzenie i wyjechać do Emiratów Arabskich. Wspomnienie pierwszego wezwania na modlitwę usłyszanego na żywo do tej pory przyprawia mnie o gęsią skórkę. Te dźwięki napełniły mnie takim spokojem, że wiedziałam już, iż kwestia zostania muzułmanką to nie “czy?”, tylko “kiedy?”. Podróż ta, rozprawiła się również ze strachem odnośnie pozycji kobiety w społeczeństwie muzułmańskim, który mimo wszystko tlił się z tyłu mojej głowy. Będąc tam zobaczyłam zwyczajne społeczeństwo, takie samo jak nasze własne, pełne zalet i wad. Czy łatwo jest zmienić religię? Wewnętrzna przemiana była dla mnie stosunkowo łatwa. Dość łagodnie przechodziłam cały proces wraz z poznawaniem tego, czym w istocie jest islam. Samo wypowiedzenie Szahady, czyli wyznania wiary, było dla mnie czymś zupełnie naturalnym – jedyne obawy wiązały się z tym, że od teraz wszelkie moje czyny będą zaliczane na moje konto, a ja nie jestem pewna, czy podołam. To, co jest trudne w przyjmowaniu innej religii to reakcja otoczenia. Początkowo miałam wrażenie, że dostaję rozdwojenia jaźni od konieczności nieustannego udawania. Brak zrozumienia jest tym, z czym najtrudniej było mi się zmierzyć. Jest też jednym z powodów, dla których zależało mi na wyprowadzce z kraju. Nowa religia pozwoliła mi odnaleźć wewnętrzną siłę do stawania się lepszą osobą. Jako konwertytka znalazłam dodatkową motywację do tego, aby nie iść na łatwiznę, tylko starać się postępować właściwie. Dzięki islamowi nauczyłam się dostrzegać zupełnie inne aspekty moralne codzienności, niż dotychczas. Nauczyłam się też nadawać mojemu życiu właściwe priorytety i w końcu odnalazłam spokój ducha, wierząc, że wszystko się ułoży, jeżeli tylko będę postępowała właściwie. Nie ma logicznych powodów, dla których zmieniłam wyznanie Ilekroć odpowiadam na pytanie o przejście na islam, widzę, że moi rozmówcy mają niedosyt, że ich nie przekonałam. Wiara jest jednak czymś, co czujemy, co mamy w sercu i rozgrywa się w oderwaniu od logiki. Moje powody nie muszą nikogo przekonywać, ale dla mnie były dostatecznie ważne, by dokonać takiej zmiany w swoim życiu.

Co kupić w Tunezji? Najlepsze pomysły na pamiątki

Co kupić w Tunezji

Jedziesz na wakacje i zastanawiasz się co przywieźć z Tunezji? Podzielę się z Tobą pomysłami na świetne pamiątki i upominki dla bliskich, a także zdradzę, za czym tęsknię. W końcu Tunezja była przez jakiś czas moim domem i do wielu rzeczy zdążyłam się przyzwyczaić! W Tunezji znajdziesz produkty, które dopasujesz do siebie bez względu na zasobność portfela, styl życia, jak i pojemność bagażu. Zaczynając od przypraw i słodyczy, przez kosmetyki, aż po ceramikę. Tunezja to raj dla osób ceniących rękodzieło i szukających unikalnych dekoracji do domu. Co kupić w Tunezji – lista pamiątek Daktyle i wszystko, co daktylowe Chałwa Herbata Przyprawy Harissa Ceramika Olejek jaśminowy Ręcznik do hammamu Ubrania Chusty Buty i torebki Biżuteria Róża pustyni Zakupy w Tunezji – podstawowe informacje Exchange Rates Ze sprzedawcami porozumiesz się po arabsku, francuski lub angielsku. W turystycznych miejscowościach możesz natknąć się na osoby, które potrafią powiedzieć kilka słów po polsku Nie kupuj tam, gdzie zaprowadzi Cię przewodnik – ceny są zawyżone, bo dostaje on procent od sprzedaży Zamiast się targować, poszukaj uczciwego sprzedawcy – gwarantuję, że wyjdziesz na tym lepiej Lokalna waluta to dinar tunezyjski, który dzieli się na tysiąc millimów – niekiedy ceny mogą być podane w tysiącach Kiedy i jak targować się w krajach arabskich? Więcej przeczytasz tutaj Zacznijmy od jedzenia, czyli wszystko, co daktylowe Świeże, suszone, a może w czekoladzie? Tunezja słynie z pysznych daktyli i zdecydowanie warto ich spróbować, a także zrobić zapas. W wielu sklepach dostaniemy daktyle nadziewane migdałami, czy najróżniejszymi masami. Często pięknie zapakowane, będą idealnym prezentem z Tunezji. A może spróbujesz daktylowej oliwy lub octu? Obydwa genialnie sprawdzą się jako dodatek do sałatek. Polecam markę Deyma, mają pyszne słodkości i inne wyroby z daktyli, a wszystko w pięknych opakowaniach. Tunezyjska chałwa w puszce Zawsze myślałam, że chałwa to polska specjalność i chociaż nadal jestem zdania, że naszej nic nie przebiję, to jednak tunezyjską warto spróbować. Wymawiana po arabsku jako “halła”, oznacza cukierek. Tunezyjska chałwa jest nieco bardziej krucha od naszej i zapakowana w zupełnie inny sposób. Nie kupimy jej w formie batoników, a w puszkach lub plastikowych opakowaniach. Ta w puszce świetnie sprawdzi się na prezent. Herbata z dodatkami Co czyni tunezyjską herbatę wyjątkową? Dodatek orzechów! Koniecznie zaopatrz się w zieloną lub czarną (którą Tunezyjczycy nazywają czerwoną) herbatę, a także garść orzechów. Najpopularniejsze to orzechy nerkowca, pinii, migdały i pistacje. Tym sposobem odtworzysz aromat wakacji we własnym domu. Co kupić w Tunezji? Przyprawy! Zgub się w zatłoczonych alejkach lokalnego souku, który wypełnia zapach kuminu i ostrej papryki. Zatrzymaj się przy usypanych w kolorowe kopczyki przyprawach i daj się ponieść wyobraźni. Kumin, który doda orientalnego posmaku zwykłej jajecznicy? A może lokalna mieszanka do ryb lub mięsa? Tunezja to miejsce, które inspiruje do kulinarnych eksperymentów. Cu kupić w Tunezji? Ostrą harissę Lubisz ostre smaki? A może chcesz wypróbować tunezyjskie przepisy? Koniecznie zaopatrz się w harissę, czyli ostrą pastę paprykową. Możesz ją wykonać samodzielnie, jednak nic nie zastąpi autentycznej, przywiezionej z Tunezji. Ciekawi Cię kuchnia Tunezyjska? Zobacz, jakich potraw warto spróbować Tunezyjska ceramika Z głową pełną kulinarnych pomysłów i opakowaniami daktyli w ręku, warto zastanowić się nad tym, jak je zaserwujemy. Wyjątkowego uroku doda im tunezyjska ceramika. Kolorowa, zdobiona orientalnymi wzorami, przyciąga wzrok i zachwyca. Misy, miseczki, talerze, kubki i mnóstwo innych. Można skompletować cały zestaw, który sprawi, że nasze mieszkanie zachwyci gości, a nam będzie przypominało o wakacjach w Tunezji. Olejek jaśminowy Z jakiej rośliny słynie Tunezja? Absolutnie z jaśminu, który stał się nawet symbolem rewolucji. Jeśli więc zastanawiasz się co kupić w Tunezji, a równocześnie uwielbiasz kosmetyki, koniecznie postaw na olejek jaśminowy. Pięknie pachnie i cudownie odżywia skórę i włosy. Ręcznik do hammamu Tunezyjki uwielbiają korzystać z łaźni tureckich, zwanych hammamami. Ten orientalny rytuał potrzebuje odpowiedniej oprawy, której dopełniają peelingi i oliwki, a także leciutkie, kolorowe ręczniki. Szybko schną i idealnie sprawdzą się na plażę. Co kupić w Tunezji? Wzorzyste ubrania Bogato zdobione przy dekolcie, w klasycznych lub żywych kolorach, tunezyjskie sukienki i tuniki sprawią, że wyróżnisz się w tłumie. Poszukaj także wzorzystych żakietów, które w połączeniu z gładką bluzką dadzą spektakularny efekt. W Tunezji można trafić na niesamowite perełki, które będą nie tylko stanowiły świetną pamiątkę, ale genialnie sprawdzą się na co dzień. Chusty i apaszki Tunezja od dawna nie jest krajem przyjaznym kobietom w hidżabach, a jednak wiele Tunezyjek nadal decyduje się zakrywać włosy. Tym samym na targach znajdziemy ogromny wybór kolorowych chust, które świetnie sprawdzą się jako jesienne i zimowe dodatki. Skórzane buty i torebki Niepowtarzalne, często ręcznie robione, w niezliczonej liczbie wzorów i kolorów. Tym właśnie charakteryzują się torebki, portfele i obuwie na tunezyjskich targach. Większość modeli jest dość charakterystyczna, z wyczuwalną nutą tunezyjskiego rzemiosła. Uwaga na ceny! Jeżeli coś wydaje się zbyt tanie, zapewne takie jest. Nikt nie sprzeda nam skórzanych butów za 20 zł, jeśli więc trafisz na taką ofertę, zapewne nie jest to prawdziwa skóra. Tradycyjna, tunezyjska biżuteria Arabki kochają złoto, jednak nie mniej popularne jest srebro. Biżuterię dostaniemy na targach, jednak nie spodziewajcie się skromnych, delikatnych wzorów. Charakterystyczne dla tego regionu są ciężkie wyroby z wymyślnymi zdobieniami. Najlepsza pamiątka z Tunezji, czyli róża pustyni W czasie, gdy mieszkałam w Tunezji, nie zauważyłam, by ktokolwiek z tubylców zachwycał się tym cudem natury. Róża pustyni robi jednak furorę wśród przyjezdnych. Nic dziwnego – ta niesamowita formacja gipsowa w wielu przypadkach do złudzenia przypomina kwiat róży. Występujący w niej kwarcowy piasek sprawia, że całość mieni się w przepiękny sposób. Jeśli szukasz unikalnej pamiątki z Tunezji, zdecydowanie będzie to faworyt.

Laayoune, czyli moja ukochana pustynia

Tym, co uderza mnie najbardziej w krajach Afryki Północnej, są kontrasty. Luksus i bieda Kairu, francuskie wpływy w Tunisie, nowoczesny i tradycyjny Marrakesz. To wyjątkowe miejsca, które często wyglądają zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażamy. Część z nich oferuje tak wiele, że nawet nawykli do zachodniego stylu życia Europejczycy, z powodzeniem się tam odnajdą. Życie w bańce Mieszkałam w Tunisie przez pół roku, a uważam, że nie znam tamtejszych realiów. Życie w bańce uprzywilejowanej ekspatki, która porusza się tylko po wybranych dzielnicach i żyje życiem, które jest niedostępne dla przeciętnego Tunezyjczyka. Kompletnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo moja codzienność jest oderwana od rzeczywistości. Zderzenie z rzeczywistością Przeprowadzka do Laayoune, stolicy okupowanej Sahary Zachodniej, była dla mnie brutalnym doświadczeniem. Niewielkie miasto otoczone pustynią. Najbliższa cywilizacja w promieniu 45-minutowego lotu. Brak turystów. Kilka restauracji, McDonald’s, do którego nie każdy może wejść. Największy supermarket w najlepszym razie można porównać do lokalnego marketu w niewielkim, polskim mieście. Salony kosmetyczne, które w niczym nie przypominają tych, które znamy. Hermetycznie i swojsko, bardzo lokalnie. Pustynnie. Gorąco. Życie w Saharze Zachodniej tak właśnie wygląda. Miasto, a jednak tchnie prowincją. Brak jest tutaj ruchu, brak pośpiechu. Tutejsza codzienność jest dla mnie nadal niezrozumiała, a właściwie nie do pomyślenia. Widzę przebłyski rzeczywistości, z którą zmagają się tubylcy. Bieda. Każdy dzień, jest walką o przetrwanie, które tutaj nabiera zupełnie innej definicji, bo niejednokrotnie nie oznacza nawet napełnienia żołądka. To, co zwykłam nazywać biedą w Polsce, tutaj stanowi szczyt marzeń sporej grupy społeczeństwa. Uprzywilejowane życie garstki osób Szara rzeczywistość zderza się z realiami niewielkiej grupy osób, które mogą pozwolić sobie na wygodne życie, praktycznie nieodbiegające od standardów europejskich. Życie, które w dużej mierze toczy się za murami drogich willi, czy ścianami budynków mieszczących mieszkania, których koszt utrzymania kilkakrotnie przewyższa średnią pensję większości mieszkańców. Wewnątrz restauracji, do których wejścia strzeże ochrona, można rozkoszować się przepysznym sokiem z lokalnych pomarańczy, mając pewność, że żaden nieproszony gość nie zmąci naszego spokoju. Obserwuję, zazwyczaj z zacisza mojego domu, to co dzieje się na zewnątrz. Mężczyzna pcha wózek z owocami i głośno nawołuje do ich zakupu. Do okolicznego sklepu dostarczany jest właśnie chleb, który, niezapakowany, został przywieziony na motorze i gołymi rękami wykładany jest na półki. Kobieta w tutejszym tradycyjnym zwiewnym stroju siedzi na krawężniku i oczekuje na autobus. Obok spaceruje małżeństwo z córką, którą oboje trzymają za ręce i która nieustannie się śmieje. Nauczyłam się kochać miejsce, które kiedyś nienawidziłam Gdy przyjechałam do Sahary Zachodniej, chciałam czym prędzej uciekać. Nie chciałam być częścią takiej rzeczywistości, nie wyobrażałam sobie tutaj swojego życia. Mijały dni i tygodnie, a ja coraz bardziej oswajałam widoki, które wcześniej wywoływały we mnie łzy i bunt. Pokochałam ludzi, którzy niegdyś byli jedynie egzotycznymi postaciami, a niektórzy z nich stali się moją rodziną. Lubię tutaj być, mimo że nie zawsze jest łatwo i nie wszystko jest powszechnie dostępne. Lubię wypady na pustynię i wieczorne parzenie herbaty na plaży, przy szumie fal. Lubię plotkować z moją przyjaciółką i spędzać czas u niej w domu, mimo że jest tak różny od mojego. Najbardziej jednak lubię wieczory, gdy można odetchnąć od prażącego słońca, a powietrze wypełniają radosne okrzyki dzieciaków, które godzinami bawią się na okolicznym placu. Dzieciństwo w takim miejscu, mimo że bez wątpienia pełne trosk i wcale nie łatwe, ma niesamowity urok. Kiedyś nie lubiłam tego miejsca i odliczałam dni do wyjazdu. Nie jest to miejsce, w którym chciałabym zamieszkać na stałe, bo doskonale zdaję sobie sprawę z jego ograniczeń. Staram się jednak obrócić to doświadczenie w coś pozytywnego i ubogacającego, nauczyć się doceniać życie i wszystko to, co mam.

Jak ubierają się Tunezyjki?

Jak ubierają się Tunezyjki

Jedna z moich rozmów z kolegą z Polski zeszła niedawno na temat strojów Tunezyjek. Ogromnym zaskoczeniem było dla niego to, że tunezyjskie kobiety nie zakrywają się od stóp do głów, a nikab to rzadkość. Częściej można spotkać kobiety ubrane w zachodnim stylu, a niekiedy nawet odważniej, niż Europejki. Są historie, które łatwo przebijają się do mediów – wszystko to, co nas oburza i stoi w sprzeczności z naszymi wartościami. Doskonale wiemy, że Iranki są zmuszane do noszenia hidżabu, czyli chusty zasłaniającej włosy. Czy ktokolwiek z nas słyszał jednak o kobietach, którym się tego zabrania? Jeśli ciekawi Was zatem, jak ubierają się Tunezyjki, zabieram Was w opowieść o tamtejszych kobietach i ich strojach. Prawo i historia – polityczna walka z hidżabem Od momentu odzyskania niepodległości w 1956 roku, w Tunezji kładziono nacisk na sekularyzm. Jednak sekularyzm w wydaniu pierwszego prezydenta, Habiba Bourgiby, nie opierał się na wolności, a na przymusie. Społeczeństwo tunezyjskie w 99% tworzą muzułmanie, a wbrew powszechnemu przekonaniu, wiele muzułmańskich kobiet decyduje się zakrywać z powodów osobistych. Bourgiba, który zapisał się w tunezyjskiej historii jako prezydent promujący ideę emancypacji kobiet i gwarantujący im coraz więcej praw, w tym prawo do pracy, podróży i prowadzenia własnego biznesu. Zasłynął także jako zaciekły przeciwnik hidżabu. Nazywając muzułmańską chustę “nieszczęsną szmatą” widziany był wielokrotnie, jak zdejmował hidżab z głów kobiet. Takie nagranie można zobaczyć np. tutaj. Jakkolwiek zmiany były potrzebne i zdawały się iść w dobrym kierunku, stanowiły jedynie zawoalowaną formę politycznego patriarchatu i kontroli nad kobietami, które nadal nie miały równych praw w kwestii dziedziczenia i finansowo pozostawały zależne od mężczyzn. Kobiety nadal miały prawo jedynie do tego, na co pozwolili im mężczyźni – tak na poziomie osobistym, jak i systemowo. Wszelkie ruchy i kobiece inicjatywy były zabronione. W 1981 roku Tunezja wprowadziła prawo, które zabraniało noszenia hidżabu w szkołach i budynkach rządowych. Ta polityka została umocniona za rządów kolejnego prezydenta, Ben Alego. Kobiety, które nosiły chustę, były nie tylko wyrzucane z uczelni, ale także nękane przez policję na ulicach, niejednokrotnie wzywane na komisariat, zwalniane ze stanowisk w sektorze prywatnym, a także zmuszane do podpisywania zobowiązań, że nie założą więcej hidżabu. (Źródło: ictj.org) Tunezyjskie prawo – jak obecnie mogą ubierać się Tunezyjki? Tunezyjskie władze twierdzą, że zachęcają kobiety do rezygnacji z hidżabu, który nie jest częścią tunezyjskiej tradycji, i zastąpienia go “skromnym strojem”. W 2006 roku władze rozpoczęły kampanię przeciwko hidżabowi, zakazując go w części miejsc publicznych, gdzie dochodziło do sytuacji, że policja zatrzymywała kobiety na ulicy, zmuszała do zdjęcia chusty i ostrzegała przed ponownym jej założeniem. Hidżab został określony jako sekciarski sposób ubierania, który nie jest mile widziany w kraju. W 2011 roku, po tunezyjskiej rewolucji, zniesiono zakaz noszenia hidżabu. W 2019 roku w Tunezji zakazano noszenia nikabu w instytucjach publicznych, uzasadniając to względami bezpieczeństwa. Jak ubierają się Tunezyjki, czyli hidżab w praktyce Dekady zniechęcania do hidżabu i zakazywania jego noszenia przyniosły efekty. W miastach łatwo zaobserwować, że większość kobiet nie zakrywa włosów. W większości miejskich rodzin jest na to nie tylko przyzwolenie, ale często wręcz presja. Hidżab utożsamiany jest w Tunezji z zacofaniem, biedą i brakiem edukacji. Widoczne jest to także w praktyce – większość wykształconych kobiet odsłania włosy, niejednokrotni ubierając się odważniej, niż Europejki. W Tunezji skromny strój i hidżab pozostają domeną wsi, małych miejscowości i biedniejszych rodzin. Zależnie od regionu kraju, bez problemu dostrzeżemy różnicę w ubiorze miejscowych kobiet. Zamożniejsze dzielnice Tunisu to miejsca, gdzie liczba zakrytych kobiet będzie najniższa. Podobnie wygląda to w wielu turystycznych miejscowościach, gdzie osiedlają się obcokrajowcy i wyraźnie widoczne są ich wpływy. Im mniejsza miejscowość, tym zakrytych kobiet będzie więcej. Czy w Tunezji kobiety mają wolność w kwestii wyboru stroju? W Tunezji kobiecy strój jest częściowo regulowany prawnie. Presja wywierana przez władze od powstania państwa, jak i wcześniejsze naciski francuskiego kolonizatora sprawiły, że strój przestał być osobistym wyborem kobiet. Pośrednie lub bezpośrednie naciski istnieją w tym regionie od wielu lat i w znaczącej części rodzin można się spotkać z presją na ubieranie się według zachodniego stylu. Czy istnieją sytuacje, gdzie kobiety są zmuszane do noszenia hidżabu lub nikabu? Z całą pewnością takie sytuacje mają miejsce, mimo że osobiście nigdy się z nimi nie spotkałam. Przemoc wobec kobiet jest bardzo dużym problemem społecznym w Tunezji i wyraża się także kontrolą w zakresie ubioru. Pomimo tego, że islam sprzeciwia się przymusowi, w rodzinach, gdzie religijność jest pojmowana w wypaczony sposób, ojcowie, mężowie lub bracia zmuszają kobiety do zakrywania się, pomimo tego, że niejednokrotnie sami nie stosują się do zasad religijnych.

Związek z muzułmaninem – co musisz wiedzieć

Na to, jak będzie wyglądało Twoje arabskie czy muzułmańskie małżeństwo, wpływ mają dokładnie takie same czynniki, jak w przypadku związku z Polakiem, Niemcem czy Australijczykiem. Po pierwsze, liczysz się Ty Poznałaś tego jedynego, nie widzisz poza nim świata, jesteś skłonna poświęcić dla niego wszystko. Zakochane kobiety często tak mają. Nie powinnaś jednak poświęcać samej siebie i zatracać się w tej miłości, która z czasem będzie się zmieniać i może się okazać niewystarczająca. Pytaj. Obserwuj. Miej wątpliwości i szukaj na nie odpowiedzi – nie tylko u niego, ale przede wszystkim w innych źródłach, tak żebyś miała świadomość swoich praw, a także tego, czego można od Ciebie oczekiwać. Twój charakter ma tutaj kluczowe znaczenie – nie każda kobieta odnajdzie się w związku mieszanym kulturowo czy religijnie. Po drugie, ważne jest jego podejście Nie wychodzisz za mąż za kulturę czy religię – jasne, determinują one wiele kwestii, ale o tym nieco później. Decydujesz się na związek z człowiekiem i w dużej większości od niego zależeć będzie to, jak potoczy się Wasza historia. Czy potrafi słuchać i odpowiedzieć na Twoje wątpliwości? Czy jest w stanie wyjaśnić zawiłości związane z relacjami rodzinnymi i społecznymi? Jakie są jego oczekiwania odnośnie Twojego miejsca w jego życiu, związku? Jak wiele zrozumienia ma dla Twoich rozterek? Czy jest w stanie pójść na kompromisy? Jak w każdym innym związku tutaj też należy postawić na wyrozumiałość, troskę i zaufanie. W życiu codziennym będziecie napotykać takie same problemy jak inni, jedynie kontekst może być nieco inny. On musi sobie zdawać sprawę z tego, że może nie być łatwo – czy jest wystarczająco cierpliwy, żeby stawić czoła Twoim obawom? Po trzecie, ważne jest Wasze otoczenie To, gdzie zdecydujecie się mieszkać, w dużej mierze zdeterminuje całe Wasze życie. Będą to jego rodzinne strony, a może Twoja okolica? Być może też wybierzecie kraj zupełnie obcy Wam obojgu. Dla Ciebie będzie łatwiej, jeżeli będzie to Twoja ojczyzna, czy też po prostu Europa. Dla niego zmiana otoczenia może wiązać się z trudnym okresem przejściowym – będzie musiał przystosować się do innego trybu życia, innej kultury pracy i oczekiwań względem pracownika. Ty z radością będziesz pomagała mu się zaadaptować w nowym otoczeniu, a dla niego bezsilność i konieczność polegania na Tobie w najprostszych sprawach będzie frustrująca. Jedna z moich ulubionych różnic kulturowych – kobieta ma niczym się nie martwić. To mężczyzna o wszystko zadba, on wszystkim się zajmie. Dla niego być może będzie wygodniej zostać w otoczeniu rodziny. Dla Ciebie oznacza to przeniesienie się do jego rzeczywistości. Codzienność, którą Ty jesteś w stanie rozłożyć na czynniki pierwsze i fascynować się każdym z osobna jest dla niego po prostu rutyną. Będziesz dostrzegać rzeczy i sytuacje, które dla niego są naturalne, a co za tym idzie, nie przyjdzie mu nawet do głowy, że dla Ciebie coś może być niezrozumiałe. Po czwarte, różnice kulturowe Nawet jeżeli on jest najbardziej wyrozumiałym i nowoczesnym człowiekiem. z jakim miałaś kiedykolwiek do czynienia, nadal będziesz musiała przystosować się do pewnych norm społecznych. Tego samego powinnaś jednak oczekiwać od niego. On również musi mieć na względzie, że wiąże się z kobietą pochodzącą z innego kręgu kulturowego, a to oznacza kompromisy. Nie tylko z Twojej strony, ale także jego. Po piąte, jego rodzina Mam to szczęście, iż mieszkamy w innym kraju, z dala od zarówno mojej rodziny, jak i rodziny męża. Dzięki temu jesteśmy tylko my i nie musimy uwzględniać opinii najbliższych przy wyborach, jakich dokonujemy. Jeśli jednak będziesz mieszkać w pobliżu, licz się z tym, że najbliżsi Twojego męża mogą mieć mniejszy lub większy wpływ na pewne aspekty Waszego życia. W krajach arabskich rodzina jest najwyższym dobrem. Rodzina trzyma się razem w sposób, który dla przeciętnego Europejczyka może wydawać się w najlepszym razie nietypowy. Zwróć uwagę na relacje, jakie ma z bliskimi Twój wybranek, a także na zobowiązania względem nich, także te finansowe. Po szóste- Wasz stosunek do religii Czy on jest wierzącym i praktykującym człowiekiem? Czy dla Ciebie religia jest najważniejsza? Czy jesteście w stanie wypracować kompromisy? Temat rzeka. Zarówno mój mąż, jak i ja jesteśmy wierzący i praktykujący, ze wzlotami i upadkami. Religia jest czymś, co bardzo nas łączy, są jednak pary, które może ona dzielić. Nie jest to jedynie kwestia innych religii, a poziomu zaangażowania i stopnia religijności. Znam pary, gdzie oboje wyznają różne religie, ale oboje są niepraktykujący i dogadują się świetnie. Znam też takie, gdzie dochodzi do zgrzytów pomimo tej samej wiary, bo poziom religijności jest różny. Czy będziecie brali ślub? W jakim obrządku? Jeżeli planujesz dzieci, warto poruszyć ten temat. Czy będziecie je wychowywali w jakiejkolwiek religii? Jeśli tak, to w jakiej? Bardzo często zdarza się, że nawet muzułmanie, którzy sami nie są praktykujący, chcą jednak wychowywać dzieci w swojej religii. Zastanów się nad kwestią obrzezania syna – czy jest to coś, czego on by chciał? Czy jest to coś, co jesteś skłonna zaakceptować? Po siódme, Twoja rodzina Od zawsze byłam niezależna, od dawna nie mieszkam z rodzicami, zawsze podejmowałam własne decyzje. Rodzice są dla mnie ważni, ale nigdy nie byłam szczególnie rodzinną osobą, tym samym od początku wiedziałam, że jeżeli nie będą skłonni zaakceptować mojego męża, nie będzie to dla mnie tragedią. Jeżeli jednak w Twoim przypadku jest inaczej, być może będziesz musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami i brakiem zrozumienia. Arabski małżonek z pewnością nie jest tym, czego sobie dla Ciebie życzyli rodzice. Nie musi to wynikać z ich niechęci do niego, jako do osoby. Brak wiedzy na temat kultury i religii, kierowanie się stereotypami robią swoje. Pamiętaj, że możliwe jest, że nigdy nie zetknęli się z osobami pochodzącymi z innego kręgu kulturowego i Twoja cierpliwość może zdziałać cuda. Często słyszę o negatywnym nastawieniu rodziny, która po poznaniu wybranka całkowicie zmienia zdanie. Tutaj warto też rozważyć kwestię ślubu. Cywilny? Religijny? Jeśli tak, to w której religii? Czy dzieci będą ochrzczone? To również kwestie, które mogą wpłynąć na nastawienie Twojej rodziny. Po ósme – znowu Ty Miej świadomość konsekwencji decyzji, jakie zamierzasz podjąć i tego, jaki będzie to miało wpływ na Twoje dalsze życie. Decydujesz nie tylko o tym, co tu i teraz, ale przede wszystkim o swojej

© polkanapustyni.pl