Co zaskakuje w Stambule
Turcja

5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Stambule

Przymykam powieki, myślę o Stambule i oczami wyobraźni widzę feerię barw, a w moich uszach rozbrzmiewa orientalna muzyka. Mogę niemal poczuć odurzający zapach perfum, olejku różanego i przypraw.

Orient – gdy myślałam o Stambule, zanim tam pojechałam, jedynie to słowo wybrzmiewało w moich myślach. Zderzenie z rzeczywistością okazało się jednak zweryfikować przeświadczenie, zgodnie z którym Stambuł jawił mi się jako kraina rodem z serialu “Wspaniałe stulecie”.

1. Nowoczesność

Klimatyczne uliczki, kamieniczki starego miasta, meczety, bazary – typowa pocztówka ze Stambułu. Jasne, że to wszystko można tam znaleźć, jednak nie jest to jedyne, co to miasto ma do zaoferowania. Nowoczesne biurowce, świetnie zorganizowana komunikacja miejska, czyste tramwaje, ogromne lotnisko. Stambuł jest nie tylko egzotycznym miastem, które warto odwiedzić w celach turystycznych, ale zdaje się też być świetnym miejscem do życia, które oferuje wszystko, do czego przywykliśmy, mieszkając w Europie. 

2. Gościnność i serdeczność, czyli sprzedawcy idealni

Nie lubię zakupów tak w ogóle, ale na bazarach w egzotycznych krajach mogłabym spędzać całe dnie. Te w Stambule okazały się rajem.

Po pierwsze, na wszystkich stoiskach, które odwiedziliśmy, sprzedawcy mówili płynnym angielskim. Po drugie sposób, w jaki starali się sprzedać oferowane dobra, był ujmujący! Nie była to typowa dla arabskich targów nieprzyjemna nachalność i nagabywanie. Czułam się raczej jak gość. Wszystkiego mogłam dotknąć, spróbować, momentalnie podawano mi kubek z herbatą. Przyjemna pogawędka, podczas której oglądałam wzorzyste poduszki, wąchałam odurzające przyprawy i zachwycałam się kolorowymi słodkościami, po które tak zwyczajnie mogłam sięgnąć i ich skosztować. 

Fantastyczne jest to, że nawet nie kupując nic w danym miejscu, nadal żegnano nas w serdeczny sposób, nikt nie sprawiał wrażenia rozdrażnionego. 

3. Napisy po arabsku

Początkowo dziwiła mnie powszechność napisów w języku arabskim. Zaskakiwał fakt, że arabski można było usłyszeć niemal na każdym kroku. Odrobina zastanowienia i zjawisko to staje się mniej zaskakujące. W tej chwili Turcję zamieszkuje ponad 3,6 miliona syryjskich uchodźców i często to właśnie z nimi mieliśmy do czynienia. Sprzedawcy w sklepach i na targach okazywali się niejednokrotnie pochodzić z tego ogarniętego wojną kraju.

4.  Bezdomne zwierzęta

Przechadzające się po ulicach bezdomne zwierzaki są w Stambule zwyczajnym widokiem. Można je spotkać w okolicy popularnych atrakcji turystycznych, a także nieopodal restauracji.

Jak podaje New York Times, w Stambule znajduje się około 130 tysięcy bezdomnych psów i 125 tysięcy bezdomnych kotów. Jakkolwiek ich życie nie jest łatwe, od jakiegoś czasu istnieją w Stambule rozwiązania systemowe mające na celu zmniejszenie liczby bezdomnych zwierząt, a także opiekę nad nimi.

Większość psów, które mijałam, ma na uchu czip. Służy on do ich identyfikacji i oznacza, że taki zwierzak został wysterylizowany i zaszczepiony.

5. Pogoda

Do Stambułu poleciałam w grudniu. Wiedziałam, że będzie chłodno, spodziewałam się jednak, że będzie cieplej, niż w Genewie, która stała się moim domem. Prognozy pogody wskazywały na 17 stopni, co wydawało się przyjemną temperaturą, szczególnie wobec niecałych 5 stopni w Szwajcarii. Nic bardziej mylnego – w Stambule zmarzłam niemiłosiernie. Trafiliśmy na deszcz, który już sam w sobie dawał uczucie chłodu, jednak bliskość Bosforu i związana z tym wilgoć dodatkowo to uczucie potęgowały.