Sahara Zachodnia

Przyjechałam do Maroka, wyjechałam z Sahary Zachodniej

To post, który bardzo chciałam napisać, ale musiałam poczekać, aż wyjadę

Tak wiele chciałabym Wam przekazać, że nie wiem jak zacząć, nie wiem jak to opisać. Będę więc pisać tak, jakbym mówiła i zapewne będziecie mieli sporo do przeczytania. To temat niezwykle ważny, bo tak zbliżony do tego, co nam znane. To jak historia Polski rozgrywająca się na innym kontynencie.

Półtora roku temu przeprowadziłam się do Maroka

Maroko znamy wszyscy z lekcji geografii. Wyróżniający się, pociągły kraj na północno-zachodnim krańcu Afryki. Tangier, Casablanca, Marrakesz, Agadir. Marzenie o egzotycznych wakacjach, które sprawia, że oczami wyobraźni przenosimy się na zatłoczony souk i prawie-prawie jesteśmy w stanie poczuć unoszący się w powietrzu ciężki zapach przypraw. Zgiełk, w tle wybrzmiewa wezwanie do modlitwy.

Piękne plaże, ocean, wspaniałe jedzenie. Pewnie cieszyłabym się z przeprowadzki do takiego Maroka. Pewnie zasypałabym Was zdjęciami z wąskich uliczek i opowiedziała o tym, jak toczy się życie w takim miejscu. Zapewne tam moje życie byłoby znacznie łatwiejsze.

Pewnie nie zwróciłabym nawet uwagi na to, co znajduje się za fasadą wakacji all inclusive.

Kilka tygodni temu wyprowadziłam się z Sahary Zachodniej

Jak to możliwe, że wjechałam do jednego kraju, a wyjechałam z innego? O tym właśnie będzie moja opowieść. Opowiem Wam o mojej własnej ignorancji, o tym, dlaczego od  jakiegoś czasu unikałam odpowiadania na pytania o to, w jakim państwie mieszkam, a także o tym, co widziałam na własne oczy na ulicach okupowanego kraju.

Przerywana linia na mapie

Jeżeli dobrze przypatrzycie się mapom, zauważycie spory rozdźwięk. Na niektórych Maroko sięga od Morza Śródziemnego po Mauretanię, na innych jest o połowę mniejsze, a jeszcze inne pokazują przerywaną linię nieco poniżej Agadiru.

Skłamałabym, twierdząc, że kiedykolwiek to zauważyłam czy że w ogóle mnie to interesowało. Trochę wstyd, że nawet stojąc wobec perspektywy przeprowadzki, nie czułam potrzeby, żeby bardziej zainteresować się tematem. Co prawda mąż wspomniał co i jak, ale byłam zbyt rozżalona tym, że musimy opuścić Tunezję i absolutnie nie w głowie była mi polityka.

Jechałam do Maroka – a że jakieś tam plemię uważało, że lepiej im będzie samodzielnie… Byłam raczej zirytowana, wyobrażając sobie niepiśmiennych ludzi, których fanaberią jest mieć własny kraj.

Trochę historii, czyli jak to wszystko się zaczęło

Nie sposób w jednym wpisie na bloga oddać istotę zawiłych relacji politycznych i złożoność kontekstu historycznego, nie będę nawet próbowała. Poniżej opowiem Wam, dość pobieżnie, o historii Sahary Zachodniej. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, gorąco zachęcam do przeczytania wywiadu z profesorem Adamem Kosidło, a także do sięgnięcia po znakomity reportaż Bartka Sabeli “Wszystkie ziarna piasku”. Sporo dowiecie się także oglądając film “Sons of the Clouds”, dostępny niestety jedynie w języku angielskim.

Na przełomie 1884 i 1885 roku, podczas Konferencji Berlińskiej dokonano podziału terytorium Afryki pomiędzy europejskie mocarstwa. Największe obszary przypadły Francji i Wielkiej Brytanii, a najmniejsze Hiszpanii. To właśnie Hiszpania jest w tym kontekście kluczowa, gdyż zajęła niewielki, pustynny obszar, otoczony posiadłościami francuskimi.

Dla Hiszpanów terytorium Sahary Zachodniej miało znaczenie strategiczne, gdyż pomagało chronić interesy Wysp Kanaryjskich. Przez długi czas nikt nie przywiązywał większej uwagi do tego słabo zaludnionego obszaru, pozbawionego jakichkolwiek zasobów naturalnych. Aż do połowy XX wieku, kiedy to odkryto ogromne złoża fosforytów.1 Dość późno, bo na krótko przed dekolonizacją Afryki, Hiszpania odkryła, w jakie bogactwa obfituje niedoceniane do tej pory terytorium.

W 1960 roku ONZ wydała Deklarację w Sprawie Przyznania Niepodległości Krajom i Narodom Kolonialnym, która sankcjonowała procesy, które już się rozpoczęły. Poszczególne państwa afrykańskie stopniowo zaczęły wyzwalać się z okowów kolonializmu. W 1956 roku Maroko, w 1960 Mauretania, a w 1962 Algieria uzyskały niepodległość. Tym samym jedynie Sahara Zachodnia, otoczona niezależnymi krajami, pozostawała pod protektoratem hiszpańskim.

W 1963 roku ONZ włączyło Saharę na listę terytoriów niesamodzielnych. Był to pierwszy krok ku saharyjskiej niepodległości. Jak łatwo jednak sprawdzić, Sahara Zachodnia na tej liście figuruje nadal.

Początek końca Sahary Hiszpańskiej

Nietrudno zgadnąć, że wobec odkrytych w połowie XX wieku złóż naturalnych na terenie Sahary Zachodniej, Hiszpanom wcale nie śpieszyło się do opuszczenia tego terytorium. Pomimo rezolucji ONZ z 1960 roku Hiszpania Generała Franco starała się opóźnić proces dekolonizacji, aby finansowo móc skorzystać jak najbardziej na saharyjskich złożach fosforytów. W 1966 roku ONZ po raz pierwszy wezwała do przeprowadzenia referendum w Saharze Zachodniej. Referendum to miałoby pozwolić Saharyjczykom na podjęcie samodzielnej decyzji odnośnie losów swoich ziem i narodu.

Korzyści z eksploatacji ogromnych złóż fosforytów były dla rządu Generała Franco zbyt duże, by tak łatwo dać za wygraną. Tym samym Hiszpanie postanowili udowodnić światu, że Saharyjczycy wcale nie chcą być dekolonizowani. Wszelkie ich zabiegi spotykały się jednak z oporem miejscowej ludności, której pragnieniem była niepodległość. Kulminacją była tak zwana Zemla Intifada, czyli demonstracja w dzielnicy Zemla, podczas której zabitych zostało co najmniej 11 Saharyjczyków. Muhammad Bassiri, przywódca niepodległościowego ruchu Harakat Tahrir Sakija al-Hamra wa Wadi az-Zahab, został aresztowany. Niewiele wiadomo na temat jego losów – najprawdopodobniej był torturowany,2 a Hiszpańska Legia Cudzoziemska dokonała jego egzekucji na pustynnych wydmach.

Front POLISARIO

Rewolucjoniści, partyzanci, terroryści, nadzieja, reprezentacja narodu…

Polisario było już określane na wszelkie możliwe sposoby, zależnie od tego, która strona wypowiadała się na ich temat, jaka narracja była bardziej na rękę. Krwawo rozgromiona, pokojowa manifestacja Saharyjczyków doprowadziła do zaostrzenia się nastrojów niepodległościowych. Frente Popular de Liberación de Saguia el Hamra y Río de Oro, czyli Front Wyzwolenia Saguia el Hamra i Rio de Oro, w skrócie Frente POLISARIO powstał w maju 1973 roku, jako wyraz sprzeciwu wobec hiszpańskiej kolonizacji.

Partyzanci Polisario, wspierani przez Libię i Algierię,3 dysponowali niewielkimi zasobami broni. Walczyli jednak o coś znacznie więcej niż ziemia i jej bogactwa naturalne. Walczyli o wolność, godność, niepodległość – walczyli o siebie, o własny naród.

Jak pisze Bartek Sabela w swoim reportażu: “W muzeum w Rabuni w pierwszej sali, obok malowidła przedstawiającego przywódców, stoi szklana gablota. W środku znajduje się protokół sporządzony po pierwszej bitwie Frontu POLISARIO stoczonej 20 maja 1973 roku. Stan przed bitwą: 17 ludzi, 10 strzelb, 2 lornetki, 4 wielbłądy, 2 siodła. Atak na posterunek w oazie El Janga, obsadzony zresztą przez Saharyjczyków służących w hiszpańskich oddziałach, zakończył się sukcesem. Nie padł ani jeden strzał, nikt nie został ranny. Według raportu zdobyto: 5 strzelb, 240 nabojów, 5 wielbłądów i 5 jeńców.”4

Determinacja Polisario była ogromna. W niespełna rok przysporzyli Hiszpanom tak wiele kłopotów, organizując liczne akcje sabotażowe, że utrzymywanie kolonii przestało być opłacalne.21 sierpnia 1974 roku Hiszpania zaproponowała przeprowadzenie referendum odnośnie statusu Sahary. Wtedy także dokonany został pierwszy spis ludności Sahary Zachodniej. Referendum miało się odbyć w pierwszym półroczu 1975 roku.6

Polisario cieszyło się tak dużym poparciem wśród Sahrawi, że w raporcie misji ONZ z 1975 roku przeczytamy: “Zgromadzenie Ogólne ONZ powinno podjąć kroki, aby umożliwić tym grupom ludności decydowanie o własnej przyszłości w pełnej wolności, w atmosferze pokoju i bezpieczeństwa.”7

Obecnie Polisario, jako organizacja polityczna, jest uznawane przez ONZ za reprezentację ludności Sahary Zachodniej.

Koncepcja Wielkiego Maroka

Tematem, który budzi najwięcej kontrowersji, jest “Wielkie Maroko”. Nacjonalistyczna teoria utkana przez marokańskich polityków, w myśl której ziemie im należne obejmują część Algierii, Mali, Mauretanii i właśnie Saharę Zachodnią. Podpierając się historią, Maroko wysunęło roszczenia do hiszpańskiej kolonii. Równolegle, po odzyskaniu niepodległości w 1960 roku, pretensje do Sahary zaczęła zgłaszać także Mauretania, wraz ze swoją wizją “Wielkiej Mauretanii“. Dwie ścierające się koncepcje, które nie były w stanie współistnieć, szczególnie zważywszy na fakt, że aż przez 9 lat Maroko nie uznawało Mauretanii jako niepodległego państwa.8

W 1963 roku, próbując wdrożyć w życie koncepcję “Wielkiego Maroka”, a w rzeczywistości zachęcone nowo odkrytymi złożami ropy, żelaza, gazu i manganu,9 Maroko najechało Algierię, dając początek konfliktowi zwanemu “Piaskową wojną”. Tych kilka tygodni walk, które okazały się klęską dla Maroka, położyło się cieniem na relacjach między obydwoma państwami i leży u podnóża ich wzajemnej wrogości, która widoczna jest do dziś. Od 1994 roku granica pomiędzy Algierią i Marokiem pozostaje zamknięta, jako jedna z niewielu na całym świecie.

Opinia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości

Pomimo zgrzytów pomiędzy obydwoma państwami, połączenie sił przez Maroko i Mauretanię dawało większe szanse na wygraną w kwestii saharyjskiej. Zaplanowane na 1975 rok referendum niepodległościowe w Saharze nie odbyło się, ze względu na zgłoszone przez Maroko i Mauretanię roszczenia do tych ziem, uzasadniane rzekomymi powiązaniami pomiędzy nimi oraz mieszkańcami Sahary. O rozstrzygnięcie tej kwestii poproszony został Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.10

13 grudnia 1974 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała rezolucję numer 3292 w której zwrócono się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy w momencie kolonizacji przez Hiszpanię, Sahara Zachodnia (Rio de Oro and Sakia El Hamra) była ziemią niczyją (terra nullius)?Jeżeli odpowiedź na pierwsze pytanie byłaby negatywna:
  2.  Jakie istniały więzi prawne pomiędzy tym terytorium, a Królestwem Maroka i Mauretanią?

W maju 1975 roku ONZ wysłała na tereny saharyjskie misję, której zadaniem było asystowanie przy dekolonizacji Sahary Hiszpańskiej i zbadanie sytuacji politycznej w związku z toczącą się przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości sprawą.

Opinia Trybunału była jednoznaczna – “W momencie kolonizacji Sahara Zachodnia była zamieszkana przez ludzi, którzy, jakkolwiek byli nomadami, byli społecznie i politycznie zorganizowani w plemiona i mieli wodzów kompetentnych do reprezentowania ich interesów.”11 Stanowiło to tym samym odpowiedź negatywną,12 i jasno wskazywało, że to Sahrawi, a nie ktokolwiek inny, władali ziemiami Sahary Zachodniej przed kolonizacją hiszpańską.

Pełną opinię Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (w języku angielskim) można przeczytać tutaj, natomiast znakomite opracowanie tej opinii, autorstwa Jacoba Mundy z University of Exeter (również w języku angielskim) znajduje się tutaj.

Czy Sahara jest marokańska?

Na ten właśnie temat wypowiedzieć miał się Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, odpowiadając na drugie pytanie: “Jakie istniały więzi pomiędzy tym terytorium, a Królestwem Maroka i Mauretanią?”

Dla Trybunału kluczowe było tutaj sformułowanie “więzi prawne”, które zostało zdefiniowane jako “więzi prawne, które mogłyby wpłynąć na politykę dotyczącą dekolonizacji Sahary Zachodniej”. Podkreślone zostało także, że nie można zaakceptować interpretacji, w myśl której “więzi prawne” miałyby ograniczać się jedynie do terytorium, bez odniesienia do zamieszkującej go ludności, ze względu na to, że powiązania prawne są ustanawiane w stosunku do ludzi.13 To na Maroku i Mauretanii ciążył obowiązek udowodnienia, że “więzi prawne” łączące je z Saharą Zachodnią są wystarczające, by odmówić Saharyjczykom prawa do samostanowienia.14

Maroko użyło czterech głównych argumentów. Pierwszym było odwołanie się do posiadania powiązań od niepamiętnych czasów, sięgających podboju tych terytoriów przez Arabów, w VII wieku. Odpowiadając na ten argument, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że “odległy, nieregularny i często przejściowy charakter wielu tych wydarzeń sprawia, że materiał historyczny jest nieco niejednoznaczny jako dowód na panowanie nad tym terytorium“.15

Drugim stwierdzeniem, którym Marokańczycy podparli swoje roszczenia wobec Sahary Zachodniej była “geograficzna ciągłość” pomiędzy ich narodem a Saharą Zachodnią. Również ten argument został odrzucony przez Trybunał stwierdzeniem, że jedność Sahary Zachodniej z Marokiem pod względem geograficznym jest kwestią dyskusyjną, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że tereny te były zamieszkiwane przez ludność społecznie i politycznie zorganizowaną.16

Kolejne uzasadnienia przedstawione przez Maroko dotyczyły “wewnętrznych” i “zewnętrznych” przejawów suwerenności Maroka nad Saharą Zachodnią. Marokańska delegacja wyjaśniła strukturę państwa marokańskiego sprzed okresu kolonialnego, stwierdzając, że bez względu na to, czy poszczególne grupy społeczne znajdowały się pod bezpośrednią władzą sułtana, wszystkie grupy  uznawały jego “duchowy autorytet”. Państwo Marokańskie sprzed okresu kolonialnego miało obejmować nie tylko tereny znajdujące się pod formalną kontrolą sułtana, ale także te poza nią, gdzie duchowy autorytet sułtana był rzekomo najważniejszy. Jakkolwiek Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości dopuścił tę płynną koncepcję suwerenności, uznał równocześnie dowody Maroka za niewystarczające. Rzeczywiście, niektóre “dowody historyczne” sugerowały, że Maroko nie mogło sprawować zwierzchnictwa w pewnych częściach południowego Maroka, nie wspominając nawet o Saharze Zachodniej.17

Strona Marokańska starała się również wykazać, że Sahara Zachodnia zawsze związana była z Marokiem poprzez więzi etnologiczne, kulturowe i religijne, które zostały zerwane przez europejską kolonizację. Także w tym punkcie Trybunał wskazał, że brak jest dowodów efektywnego sprawowania władzy przez Maroko w Saharze Zachodniej.

Jak wskazuje prof. Adam Kosidło “zdarzało się, że dla świętego spokoju wodzowie niektórych plemion uznawali zwierzchność marokańskiego sułtana, ale bardziej jako władcę religijnego, a mniej jako politycznego“. Te słowa znajdują swoje potwierdzenie w opinii Międzynarodowego Trybunału sprawiedliwości, zgodnie z którą “istniały powiązania prawne pomiędzy niektórymi, ale tylko niektórymi, nomadyjskimi ludami tego terytorium”.18

Ostatecznie “Trybunał uznaje, że ani wewnętrzne, ani międzynarodowe dokumenty, na które powołało się Maroko, nie wskazują ani na istnienie w omawianym czasie powiązań zwierzchnictwa terytorialnego między Saharą Zachodnią a Państwem Marokańskim, ani też na międzynarodowe uznanie tych powiązań. Biorąc nawet pod uwagę szczególną strukturę Państwa Marokańskiego, nie wskazują one na to, jakoby Maroko sprawowało jakąkolwiek skuteczną i wyłączną aktywność państwową w Saharze Zachodniej.” Przetłumaczoną na język polski końcową opinię Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości można przeczytać tutaj.

Zielony Marsz

„Mamy dowody na to, że ta ziemia należy do nas i że Sahara jest nasza, jeśli ktokolwiek spyta. Dlatego też, drogi ludu, mamy tylko jedno wyjście: musimy rozpocząć Zielony Marsz! Z północy na południe Maroka. Ze wschodu na zachód. Musimy, drogi ludu, stanąć jak jeden mąż, by odzyskać naszą Saharę, by zachować nasze więzy krwi”19 dwa dni po wydaniu opinii przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, niepomny na jego ustalenia, mówił Hassan II, ówczesny król Maroka.

6 listopada to w Maroku święto narodowe. Tego dnia, w 1975 roku, rozpoczął się “Zielony Marsz”. 350 tysięcy Marokańczyków eskortowanych przez około 20 tysięcy żołnierzy wyruszyło w kierunku Sahary Zachodniej. Tego samego dnia Maroko poinformowało Hiszpanię, że wkroczy na teren jej kolonii, chyba że ta zgodzi się na dwustronne negocjacje dotyczące przekazania władzy Maroku.20 W rzeczywistości, wojska marokańskie już wcześniej przekroczyły granicę – ich pierwsze starcie z Polisario datowane jest na 31 października 1975 roku.21

“Widziałem ich, jak szli – mówi Lhafed Yaya. – Piętnaście dni bez przerwy, dzień i noc, dzień i noc. Z flagami marokańskimi, francuskimi. Morze czerwonych marokańskich flag ciągnęło się po horyzont. (…) Każdy z Marokańczyków niósł też przed sobą Koran, by pokazać, że przychodzi w pokoju. Przecież muzułmanin nie może zabijać swoich braci, to niezgodne z naszą religią. Więc nieśli święte księgi jak jakieś usprawiedliwienie, alibi zagłuszające ich sumienie.”22

Pochód 350 tysięcy Marokańczyków był w istocie pokojowy. “(…)to byli zwykli biedni ludzie pozbierani z całego Maroka, w dużej mierze z dalekiej północy, na rozkaz króla. Król powiedział: „Idźcie i weźcie waszą ziemię”, no to poszli. Chyba wierzyli w to, co robią, cieszyli się, skakali, machali rękoma. (…) A ci, którzy nie wierzyli, też szli, no bo przecież nie mieli innego wyjścia, królowi się nie odmawia. Widziałem też, że są inni niż my. Widzieliśmy ich biedę i nadzieję w ich oczach, że idą zdobywać krainę mlekiem i miodem płynącą. Spotykaliśmy ich w sklepach, pytali nas, czy na Saharze jest dużo złota. Dolina przy Villi Cisneros nazywa się Rio de Oro. Powiedziano im więc, że Sahara jest pełna złota. I oni wierzyli w takie rzeczy. Trzysta tysięcy biedaków w łachmanach, niektórzy nie mieli nawet butów. Ludzie w Tantanie dawali im jedzenie, koce, bo większość z nich spała na ulicy.”23

Zielony marsz był strategicznym majstersztykiem, demonstracją siły, która miała  zmusić Hiszpanię do wycofania się z pustynnych terenów i przekazania władzy Maroku. 14 listopada 1975 roku rządy Maroka, Mauretanii i Hiszpanii wydały wspólne oświadczenie, w którym zawiadamiały świat o ustaleniach – zwanych później Paktem Madryckim – dotyczących wyniku negocjacji odnośnie kwestii Sahary Zachodniej.24

Zgodnie z tym oświadczeniem, Hiszpania zgodziła się na “tymczasowe” wspólne administrowanie terytorium Sahary wraz z Marokiem i Mauretanią. Odbyły się także konsultacje z djemma, czyli radą starszyzny plemion Sahrawi, którą Bartek Sabela w swoim reportażu określa jako “marionetkową”.25 Zgodnie z porozumieniem, Hiszpania miała się wycofać z Sahary do końca lutego 1976 roku. 26 Niezwykle interesujący jest fakt, że starszyzna plemiennych przywódców z djemma, zamiast przychylić się do układu z Madrytu, zagłosowała za rozwiązaniem rady.

Po podpisaniu Porozumień Madryckich, infiltracja terenu Sahary Zachodniej przez wojska Maroka i Mauretanii uległa intensyfikacji i w ciągu kilku tygodni główne miasta były otoczone.27

Więcej na temat zielonego marszu (w języku polskim) można przeczytać tutaj.

Saharyjska Arabska Republika Demokratyczna

Rdzenna ludność Sahary Zachodniej nie miała możliwości wypowiedzieć się na arenie międzynarodowej, również podczas toczącej się przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości sprawy. Trybunał może brać pod uwagę jedynie dowody przedstawione przez państwa bądź organizacje międzynarodowe.28 Jednakże, do czasu zielonego marszu, Polisario zdobyło poparcie dyplomatyczne znaczącej liczby afrykańskich krajów, a przede wszystkim Algierii i Libii.29

27 lutego 1976 roku, dokładnie jeden dzień po zakończeniu hiszpańskiej administracji na terytorium Sahary, Polisario ogłosiło utworzenie Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej (ang. Saharan Arab Democratic Republic – w skrócie “SADR”).

„W imieniu narodu Sahrawich, w zgodzie z jego wolą, flaga Saharyjskiej
Arabskiej Republiki Demokratycznej wzniesiona została nad ziemiami Saguia el Hamra i Rio de Oro. Narodziny nowego afrykańskiego państwa, z głębokimi korzeniami w historii naszego ludu, z cywilizacją, która obejmuje cały rejon Maghrebu, zostały tym samym proklamowane. Siła tego państwa pochodzi z wiary jego synów w prawo do życia w wolności, a jego główną bronią jest ich determinacja i wytrwałość w walce”.30

Maroko odmówiło uznania prawomocności SADR i nie wyraziło zgody na żadne negocjacje.

Wojna na pustyni

Na kilka dni po ogłoszeniu Paktu Madryckiego starcia pomiędzy marokańskimi wojskami i Polisario uległy nasileniu. Tysiące rdzennych mieszkańców saharyjskich ziem zmuszonych było opuścić miasta i wioski i uciekać w kierunku Algierii, która wyraziła zgodę na przyjęcie uchodźców.

Droga była trudna, bo wiodła przez pustynię, a ucieczka nie gwarantowała bezpieczeństwa. Zdarzało się, że tymczasowe obozy dla uciekających cywili organizowane na trasie ku Algierii były bombardowane, zrzucano na nie napalm i biały fosfor. Świadectwa naocznego świadka tych wydarzeń można wysłuchać w poniższym filmie.

Wojna pomiędzy Polisario, Maroko i Mauretanią trwała przez kilka lat. W 1979 roku, wyczerpana kolejnymi przegranymi walkami Mauretania, postanowiła wycofać się z saharyjskiego terytorium i zrzec się swoich roszczeń. Zgodnie z podpisanym z Polisario porozumieniem, Mauretania postanowiła “definitywnie porzucić niesprawiedliwą wojnę w Saharze Zachodniej.”W tym czasie Polisario kontrolowało ponad jedną trzecią terytorium Sahary Zachodniej.

Stany Zjednoczone nie skupiały się na wojnie w Saharze Zachodniej tak bardzo, jak na innych konfliktach, jednak wraz z Francją odgrywały istotną rolę, zapewniając polityczne, ekonomiczne i militarne wsparcie Maroku, które do tej pory pozostaje ich strategicznym sojusznikiem. USA w tym czasie dostarczyło broń o wartości ponad 1 miliarda dolarów i zaoferowało dodatkowe programy wsparcia ekonomicznego i bezpieczeństwa, warte 1,3 miliarda dolarów.31

Zaskakujące jest to, że wyposażone w amerykańskie i francuskie czołgi, samoloty i rakiety, wojsko marokańskie przegrywało w starciach z zaledwie kilkoma tysiącami partyzantów z Saharyjskiej Ludowej Armii Wyzwolenia. Walka o niepodległość, o własne ziemie, taka z przekonania, dodaje motywacji. Sahrawi walczyli o wolność, a nie dla zysku.

Dzięki swoim sukcesom  SADR była uznawana przez coraz większą liczbę krajów z całego świata, a w 1982 roku stała się krajem członkowskim Unii Afrykańskiej.

Najdłuższe pole minowe świata

Smutne jest to, że gdy Donald Trump zasugerował budowę muru na Saharze, nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że takowy istnieje już od kilku dekad.

Najdłuższym murem świata jest Wielki Mur Chiński. Drugim najdłuższym murem świata, jest wojskowa fortyfikacja na pustyni, której strzeże ponad sto tysięcy żołnierzy, rozlokowanych na licznych posterunkach. Pomiędzy nimi – około 7 milionów min przeciwpiechotnych. Określany wdzięcznie jako “berm”, a przez Saharyjczyków nazywany “murem wstydu”. Lekarstwo na odnoszące coraz większe sukcesy Saharyjskie wojska. W swoim reportażu Bartek Sabela pisze, że jego “pomysłodawcą [był] ponoć sam Henry Kissinger“.32 Kissinger to znany amerykański dyplomata, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, przyznanej za negocjacje w czasie konfliktu w Wietnamie. Przez obrońców praw człowieka oskarżany o zbrodnie wojenne.

Murów wybudowano w sumie sześć. Pierwszy, otaczający Laayoune i strategiczne kopalnie fosforytów, powstał w latach 1980-1982. Szósty mur, ostatecznie zagarniający niemal 2/3 terytorium Sahary, wybudowany został w 1987 roku. Berm skutecznie uniemożliwił saharyjskiej armii dalszą walkę.

Po wschodniej stronie muru, w okolicy algierskiego Tindouf, znajdują się obozy dla uchodźców, w których niemal połowa narodu saharyjskiego żyje od ponad 4 dekad.

sahara zachodnia

“Mur obronny”, to nazwa, którą Marokańczycy przyjęli w okresie powstawania bermu.33 Amerykański prawnik Michael Ratner stanowczo odrzucił jednak takie twierdzenie, podkreślając, że berm nie stanowi obrony przed Polisario, a jest prostym przykładem “zagarnięcia cudzego terytorium”.

Sahara Zachodnia

W reportażu “Wszystkie ziarna piasku” możemy przeczytać: “Action On Armed Violence, organizacja zajmująca się rozminowywaniem Sahary Zachodniej, zidentyfikowała na Terytoriach Wyzwolonych sto pięćdziesiąt osiem rejonów zbombardowanych bombami kasetowymi oraz trzydzieści siedem pól minowych. Większość z nich znajduje się w rejonie Tifariti i położonego na zachód Meharrize. Ale do tej pory zabezpieczono jedynie niewielki procent zidentyfikowanych zagrożonych terenów. Mimo to znaleziono ponad dziesięć tysięcy subbomb kasetowych i dwa tysiące konwencjonalnych niewybuchów. Ofiarami marokańskich min zostało już ponad dwa i pół tysiąca osób. Szpital w Tifariti specjalizuje się w jednym rodzaju zabiegów.”34 Więcej informacji na ten temat można znaleźć w tym raporcie.

Zawieszenie broni i misja ONZ

Po kilkunastu latach wojny obydwie strony znalazły się w impasie. Ani Maroko nie było w stanie kontrolować terytorium, które nazywało swoją “prowincją południową”, ani Polisario nie było w stanie wyzwolić całej Republiki Saharyjskiej. W 1991 roku dzięki mediacjom ONZ i Unii Afrykańskiej wynegocjowano zawieszenie broni i zaproponowano rozwiązanie znane jako Settlement Plan. W myśl planu, po zawieszeniu broni nastąpić miał okres przejściowy, a następnie referendum niepodległościowe. Zgodnie z postanowieniami rezolucji ONZ nr 658 z 1990 roku referendum miało “pozwolić ludności Sahary Zachodniej, zgodnie z ich prawem do samostanowienia, na wybór pomiędzy niepodległością a integracją z Marokiem”.35

Misja Narodów Zjednoczonych na rzecz Referendum na Saharze Zachodniej, w skrócie MINURSO (z francuskiego: Mission des Nations Unies pour l’Organisation d’un Référendum au Sahara Occidental), jak sama nazwa wskazuje została powołana do przeprowadzenia referendum i rozpoczęła swoje prace w 1991 roku.

Problemy z wdrożeniem planu zaczęły pojawiać się wraz z rozpoczęciem procesu identyfikacji osób uprawnionych do udziału w referendum. Plan zakładał powołanie Komisji Identyfikacyjnej, która miała kierować się uzgodnieniami pomiędzy obydwoma stronami: “Wszyscy Saharyjczycy, do których odnosił się przeprowadzony przez Hiszpanię w 1974 roku spis ludności, którzy mają 18 lub więcej lat mają prawo głosu, niezależnie od tego, czy obecnie znajdują się na Terytorium, czy mieszkają poza nim w obozach dla uchodźców, czy z jakiegokolwiek innego powodu.” Mandat Komisji do zaktualizowania spisu z 1974 roku uwzględniał (a) usunięcie z listy nazwisk osób, które od tamtego czasu zmarły i (b) rozpatrzenie aplikacji od osób, które roszczą sobie prawo do udziału w referendum na podstawie tego, że są Saharyjczykami i zostali pominięci w spisie z 1974 roku”.36

Polisario obstawało przy liście pierwotnych mieszkańców terytorium Sahary, która została sporządzona przez Hiszpanię w 1974 roku. Z kolei Maroko starało się wprowadzić na listę znaczącą liczbę marokańskich osiedleńców, szczególnie z plemion zamieszkujących tereny południowego Maroka.  Proces został zahamowany i ciągnął się latami przede wszystkim z powodu ogromnej liczby aplikacji ze strony Marokańczyków.37

Lista osób uprawnionych do udziału w referendum została opublikowana w 2000 roku.38 Z 250 tysięcy aplikantów, 86 426 zostało uznanych za uprawnionych do głosowania. Ponad 90% odrzuconych aplikacji została przedłożona przez Maroko. W następstwie publikacji listy Maroko wniosło 131 tysięcy apelacji w imieniu aplikantów, a w 2003 roku zdecydowało całkowicie wycofać się z procesu dotyczącego referendum.

W jednym z wywiadów, James Baker, specjalny wysłannik sekretarza generalnego ds. Sahary Zachodniej powiedział: “kiedy zbliżyliśmy się bezpośrednio do zidentyfikowania osób uprawnionych do głosowania, Maroko odsunęło się od planu. Dlaczego to zrobili? Należałoby zapytać ich, jednak ja zakładam, że spowodowane było to tym, że zaczęli się martwić, że mogliby nie wygrać głosowania… Im bardziej zbliżaliśmy się do implementacji [planu], tym bardziej nerwowi, jak myślę, stawali się Marokańczycy odnośnie tego, że mogliby nie wygrać referendum.”39

MINURSO funkcjonuje nadal, skupiając swoje prace przede wszystkim na monitorowaniu zawieszenia broni. W oświadczeniu Amnesty International z kwietnia 2017 roku, Heba Morayef, North Africa research director at Amnesty International powiedział: “Misja ONZ w Saharze Zachodniej jest jedyną w świecie współczesnym pokojową operacją, której brakuje elementu monitorowania praw człowieka.”

Korzystając z przysługującego jej prawa weta na Radzie Bezpieczeństwa ONZ, Francja, będąca sojusznikiem Maroka, blokuje możliwość przyznania MINURSO mandatu, umożliwiającego monitorowanie praw człowieka w Saharze Zachodniej.

Uchodźcy idealni

Tindouf, algierskie miasteczko pośrodku pustyni, niedaleko granicy z Saharą Zachodnią i Mauretanią. Odległość do Algieru: 1800 km. Odległość do najbliższego większego miasta, Béchar: 800 km. W Tindouf temperatury latem sięgają 45°C, a zimą ledwie przekraczają 0°C. Okresowo nawiedzane przez silne ulewy, powodujące powodzie. W takich warunkach, od ponad 40 lat żyją saharyjscy uchodźcy.

View this post on Instagram

"Los fracasos, las decepciones. Los mismos que coloquialmente a veces llamamos chascos. Chascos que no dejan de ser sorpresas pero con gabardina negra que se presentan de repente en tu vida y te clavan el objeto que más puede punzar tu alma. Chascos que a veces nos hacen descreer, nos hacen desistir. Pero chascos que nos animan a levantarnos, a seguir. A ser más fuertes y a pensar que la vida no son todo decepciones, ni que todas las personas van con gabardina negra. A veces aparecen seres maravillosos y mágicos que llevan vestidos floreados, almas relucientes y corazones transparentes. Y son esos los que te animan a superar los obstáculos y a los seres con gabardina negra. Y oye, son esos con los que yo me quedo" 📷@guzmn_alba #Campamentosderefugiadossaharauis #Mujeres #Montaña #Vida #Personas #Mujayem #Resistencia

A post shared by Sonrisas Saharauis (@sonrisas_saharauis) on

Według najnowszych danych UNHCR obozy zamieszkuje 173 600 Sahrawi. Populacja zbliżona do liczby mieszkańców Zabrza, chociaż jest to niemal połowa wszystkich Saharyjczyków, których liczba szacowana jest na nieco ponad 500 000 osób.

Zmuszeni uciekać ze swoich miast i miasteczek, Saharyjczycy nazwali obozy dla uchodźców tak samo, jak nazywają się miasta i miasteczka w Saharze Zachodniej. W okolicy Tindouf możemy wypatrzeć na mapie Laayoune, Dakhla, Smara, Cape Bojador, Awserd. Każde z nich opatrzone jednak dopiskiem “Refugee Camp”.

Sahara Zachodnia

Obozy dla uchodźców Sahrawi są w pełni zarządzane przez ich mieszkańców, czyniąc je jedynymi w swoim rodzaju. Mają one własną strukturę administracyjną, wraz z podziałem na wilaya (prowincje) oraz daïras (miasta), w skład których wchodzą hayys (dzielnice) oraz władzą w Rabouni. Saharyjczycy polegają na pomocy humanitarnej od organizacji międzynarodowych, jednak ta jest niewystarczająca. Według danych Światowego Programu Żywnościowego, 19% dzieci w obozach cierpi z powodu niedożywienia, a 43 % kobiet choruje na anemię.

Ze względu na fakt, iż mężczyźni uczestniczyli w wojnie,  początkowo obozy zamieszkiwane były praktycznie tylko przez kobiety, dzieci i osoby starsze. Kobiety odgrywają istotną rolę w saharyjskim społeczeństwie, gdzie ich pozycja jest znacznie wyższa, niż pozycja kobiet gdziekolwiek w kręgach arabskich. To właśnie one stawiały pierwsze namioty, zazwyczaj utkane z ich kolorowych ubrań, a z czasem zaczęły budować pierwsze domy, z suszonych na słońcu, prymitywnych cegieł. Saharyjczycy nie spodziewali się, że ich wygnanie potrwa tak długo. Zarówno to, jak i brak odpowiednich środków, wymusiły na nich stosowanie tanich, tymczasowych rozwiązań.

Pomimo ciężkich warunków, Sahrawi w obozach dla uchodźców są narodem o najwyższym w Afryce wskaźniku piśmienności, sięgającym ponad 90%. Dla porównania – poziom analfabetyzmu w Maroku sięga 32%. Edukacja dla Saharyjczyków jest kluczowa w procesie walki o niepodległość. Młodzi Sahrawi kształcą się nie tylko na algierskich uniwersytetach, często wyjeżdżają na studia za granicę, przede wszystkim do Hiszpanii, a także na Kubę. Absolwenci wyższych uczelni pełnią istotne politycznie funkcje, wspierają funkcjonowanie obozów i stanowią nadzieję na lepszą przyszłość.

27 lutego każdego roku, Saharyjczycy na uchodźstwie świętują odzyskanie niepodległości przez ich ojczyznę, organizując przy tym liczne wydarzenia sportowe i kulturalne, zachęcające obcokrajowców do odwiedzenia obozów.

Łamanie praw człowieka przez marokańskie władze

“Marokańscy przywódcy kreują wizerunek liberalnego, szanującego prawa człowieka kraju. Jednak dopóki groźba tortur wisi nad aresztowanymi i tymi, którzy się buntują, ten wizerunek będzie jedynie mirażem.” To słowa Salil Shetty, Sekretarza Generalnego Amnesty International. “Bez względu na to, czy kwestionujesz brak równouprawnienia, czy bronisz tego, w co wierzysz, możesz stać się celem przemocy i tortur.”

Profesor Stephen Zunes z Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu San Francisco, w dokumencie “Sons of the Clouds” stwierdził: „Byłem w ponad sześćdziesięciu krajach i nigdzie nie widziałem bardziej zorganizowanego i bezwzględnego systemu opresji niż w okupowanej Saharze Zachodniej.” Jednak nie tylko Saharyjczycy cierpią pod brutalną, marokańską, władzą. Nie bez powodu zresztą nie mogłam opublikować tego artykułu przebywając na terytorium “administrowanym” przez Maroko. Jak donosi Human Rights Watch: “Władze nękają i blokują grupy działające na rzecz praw człowieka i pracowników mediów zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Wiele osób tak w Maroku, jak i w Saharze Zachodniej odbywa długie wyroki więzienia, poprzedzone niesprawiedliwym procesem za  przewinienia o podłożu politycznym. Przepisy, które przewidują kary za  “szkodzenie” monarchii, Islamowi lub “integralności terytorialnej” ograniczają wolność wypowiedzi i stowarzyszania się.”

Łamanie praw człowieka w Maroku wyrażane jest w najróżniejszy sposób. Od zakazu nadawania dzieciom berberyjskich imion przez ludność Amazigh, przez groźby i tortury, aż po uprowadzenia (forced dissapearance).

View this post on Instagram

PLS READ… At this time last year, i got to spend time with this unbelievable woman, a woman who ''dissapered' for 12 years. She was taken by the Moroccan Authorities and tortured under illegal capture for 12 years. She had a 5month old baby at the time that was taken away from her and subsequently died of hunger as the baby was left without care or food. She was hung by her hair and tortured along with many other inhumane and evil forms of turture she endured. Her story of bravery and strength is something else. The triumph of the human spirit exists in a few human beings that we are blessed to meet as they touch our lives and ignite our fight for their freedom, our freedom and humanity as a whole!!! My time with you and listening to your story will forever remain with me, God bless you Sukeina Jidahlu!!! #iWillTellYourStory #SaharaLibre #FreeWesternSahara #illegalOccupation #42YearsIsTooMuch #FightingForJustice #FightForFreedom #WesternSahara #Refugees #ForgottenPeopleOfAfrica #Polisario #Saharawi #SaharawiRefugeeCamps #SaharawiChildren #LastColonyInAfrica #FreeTheWesternSahara #HumanRightsDefender #HumanRights #StandUp4HumanRights #ImWithThem #InMyLifeTime . . . . En esta época del año, hace un año pude pasar tiempo con esta mujer increíble, una mujer que '' desapareció '' durante 12 años. Fue llevada por las autoridades marroquíes y torturada bajo captura ilegal durante 12 años. Ella tuvo un bebé de 5 meses en el momento en que se lo quitaron y posteriormente murió de hambre ya que el bebé quedó sin alimentos ni cuidados. Ella fue colgada de su cabello y torturada junto con muchas otras formas de torturas inhumanas y malvadas que soportó. Su historia de valentía y fuerza es otra cosa. ¡El triunfo del espíritu humano existe en unos pocos seres humanos que tenemos la bendición de conocer al tocar nuestras vidas y encender nuestra lucha por su libertad, nuestra libertad y humanidad en su conjunto! Mi tiempo contigo y escuchando tu historia permanecerá para siempre conmigo, ¡Dios te bendiga, Sukeina Jidahlu! #iWillTellYourStory #SaharaLibre #FreeWesternSahara

A post shared by Catherine Constantinides (@changeagentsa) on

Marokańskie prawo zakazuje tortur, jednak jest to rutynowo lekceważone tak przez policję i siły bezpieczeństwa, jak i przez sądy. Władze wielokrotnie obiecywały, że tortury nie będą wykorzystywane, jednak winni nie są z nich rozliczani, co tylko pogłębia poczucie bezkarności. Więcej na ten temat można przeczytać w raporcie Amnesty International “Morocco: Shadow of impunity: Torture in Morocco and Western Sahara” (dostępny w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim i arabskim).

Gdeim Izik

Niektórzy twierdzą, że Arabska Wiosna zaczęła się nie w Tunezji, a w Saharze Zachodniej. Zapewne takie stwierdzenia są przesadą, biorąc pod uwagę, jak mało medialnej uwagi poświęca się okupowanemu przez Maroko terytorium. Nie umniejsza to jednak wcale istoty tych wydarzeń.

Saharyjczycy to z natury cierpliwi ludzie, jednak w 2010 roku, po kolejnych latach bezowocnego oczekiwania na referendum, coś w nich pękło. Saharawi to ludy nomadyjskie, nic więc dziwnego, że ich formą protestu było opuszczenie miast i miasteczek, będących pod kontrolą Maroka i udanie się na pustynię, która pozostaje dla nich synonimem wolności.

“Saharyjczycy wysyłają społeczności międzynarodowej jasny przekaz, że nadal będą walczyć, jednak w pokojowy sposób” powiedział Ennama Asfari, Saharyjski obrońca praw człowieka, na krótko przed tym, gdy trafił do więzienia.

Antonio Velazquez, który, przebrany za Saharyjczyka, przedostał się do obozu opowiada “Byłem zszokowany widokiem tak wielu osób w obozie. tak wiele chajm [tradycyjnych namiotów], tak wiele dzieci, krzyczących, śmiejących się i biegających dookoła. Wielu ludzi chodziło pomiędzy chajmami. To było niesamowite.”

Początkiem października 2010 roku, Saharyjczycy zaczęli gromadzić się kilkanaście kilometrów od Laayoune. To, co zaczęło się od kilku namiotów, przerodziło się w ogromny obóz protestacyjny. Źródła podają rozbieżne informacje co do liczby uczestników, szacuje się, że mogło to być nawet 30 tysięcy osób. 24 października 2010 roku marokańska armia naruszyła zawieszenie broni zabijając 14-letniego chłopca.

8 listopada 2010 roku protest został krwawo rozgromiony przez marokańskie wojsko. Aresztowanych zostało ponad 2400 osób, wiele z nich zostało skazanych na długoletnie więzienie. Ponad 100 więźniów politycznych, zarówno kobiet i mężczyzn, było torturowanych i gwałconych w marokańskich więzieniach. Liczba zabitych i zaginionych jest nieznana, dane na ten temat są rozbieżne i niezweryfikowane.

Po Gdeim Izik represje wobec Saharyjczyków uległy nasileniu.

Granica, która nie istnieje, kraj, którego nie ma

Mur wstydu dzieli Saharę Zachodnią na dwie części. Wschodnia jest przez Sahrawi nazywana “Terytoriami Wyzwolonymi”, a zachodnia “Terenami Okupowanymi”. Dla Maroka całość jest po prostu Marokiem, ewentualnie “prowincją południową”. Na marokańskich i francuskich mapach próżno szukać przerywanej linii, czy też napisu “Sahara Zachodnia”.

ONZ, w odróżnieniu od Unii Afrykańskiej, nie uznaje Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej jako niepodległego kraju,40 równocześnie marokańskie zwierzchnictwo nad Saharą Zachodnią nie jest uznawane przez żadne państwo, łącznie z Francją i USA.41 Mimo wszystko to Maroko sprawuje władzę administracyjną nad saharyjskimi terenami, korzystając w pełni z ich zasobów naturalnych, o czym można przeczytać na stronie Western Sahara Resource Watch. Można znaleźć tam również raport, dotyczący zaangażowania jednej z polskich firm, w poszukiwania ropy i gazu na okupowanym terytorium.

Wjeżdżając do Sahary Zachodniej, potrzebujemy marokańskiej wizy, na lotnisku wita nas portret króla, paszport stempluje marokański oficer. Płacimy marokańskimi dinarami, mijamy niezliczoną ilość marokańskich flag, które po pewnym czasie zaczynają irytować swoją natarczywością.

W całym Maroku nie widziałam ich tylu, ile widziałam w samym tylko Laayoune.  Flaga zwisa z każdej latarni na głównej ulicy miasta, a na mniejszych – tylko z niektórych. Wszystkie banki, budynki poczty, hotele, a często także ogromna liczba sklepów, piekarni i salonów fryzjerskich wywiesza czerwone flagi z zieloną gwiazdą.

Za wywieszenie flagi Saharyjskiej, może grozić nawet więzienie.

Ta historia ma swoją kontynuację każdego dnia

Słowa złożone w zdania, których wielu nie przeczyta w całości. Które są długie, nudne, w najlepszym razie zbyt niedorzeczne, żeby móc się na nich skupić. To wszystko, od czego odwracamy wzrok z tak ogromną łatwością, jest codziennością tak wielu osób. Ludzi, którzy są tacy sami jak my, tak samo marzą, tak samo się boją, tak samo pragną lepszego życia, a czasami ich pragnienia kończą się na tym, co nieosiągalne. Na wolności.

Zawsze porusza mnie nasza, polska historia. Ilekroć słucham o Powstańcach, myślę o wyzwaniach życia pod zaborami, przypominam sobie Katyń, czuję, że ciąży na mnie ogromny ciężar. Tak wiele osób przypłaciło swoim życiem to, że żyjemy w bezpiecznym kraju, że możemy swobodnie wyrażać nasze zdanie, że możemy mówić w języku polskim, że jesteśmy wolnymi ludźmi, niepodległym narodem.

Dokładnie w tym momencie taką samą walkę toczy naród saharyjski. Część na wygnaniu, w obozach dla uchodźców pośrodku pustyni. Część pod okupacją, prowadząc życie ludzi drugiej kategorii. Saharyjczycy żyją w kraju, który nie jest ich własnym. Żyją pod zaborem marokańskim, każdego roku zmuszeni świętować rocznicę wkroczenia okupanta na ich ziemie.

Nie ma wojny, nie ma też pokoju

Przeczytałam gdzieś, że bez względu na to, po której stronie jest racja, obecna sytuacja pokoju jest o wiele lepsza od wojny. Zszokowały mnie te słowa, z tak ogromną łatwością napisane przez kogoś, kto zapewne nigdy na własne oczy nie widział, jak policja katuje młodego chłopaka, stającego w obronie matki. Kogoś, kto nigdy nie słuchał opowieści kobiet, które były gwałcone i molestowane przez policję.

Nie, w Saharze Zachodniej nie ma wojny – jest zawieszenie broni. W Saharze Zachodniej nie ma też pokoju. Chyba że czyjekolwiek sumienie pozwala do definicji pokoju dodać także marginalizację, ograniczanie dostępu do edukacji, gwałty, pobicia, tortury i porwania. Bo tak właśnie wygląda codzienność wielu Saharyjczyków.

Nie wiem jak i kiedy zmieniłam swoje nastawienie

Przyleciałam do Maroka, założyłam bloga i zaczęłam na nim o tym Maroku opowiadać. Sahara Zachodnia była jedynie egzotyczną nazwą, a Saharyjczycy plemiennym ludem w nietypowych strojach. Z czasem zaczęłam jednak uciekać od odpowiadania na to najprostsze pytanie o kraj, w którym mieszkam. Nie potrafiłam wykrztusić słowa “Maroko”, nie wolno mi było powiedzieć “Sahara Zachodnia”.

Jeżeli ktoś mnie zapyta o to, kiedy zmieniłam swoje nastawienie, nie będę umiała odpowiedzieć. Czy było to wtedy, gdy uświadomiłam sobie, że policji na zewnątrz jest znacznie więcej, niż nakazywałby rozsądek? Gdy po raz pierwszy zobaczyłam siły szybkiego reagowania? Gdy byłam na ulicy dokładnie w tym momencie, gdy zaczynała się demonstracja i poraziła mnie odwaga niepozornych saharyjskich kobiet, ubranych w kolorowe melhfy?

Bo gdy po raz pierwszy byłam wśród Sahrawi, na zgromadzeniu “ochranianym” przez policję, sama ubrana w melhfę, gdy widziałam na własne oczy przemoc, z jaką spotkali się pokojowo nastawieni ludzie, już wtedy wiedziałam, że Sahara nie jest marokańska. Sahara należy do Saharyjczyków.


Przypisy

1 Toby Shelley, Endgame in the Western Sahara: What Future for Africa’s Last Colony

2 Anouar Boukhars and Jacques Roussellier, Perspectives on Western Sahara: Myths, Nationalisms, and Geopolitics, 2013, s. 26

3 War and insurgency in the Western Sahara, Strategic Studies Institute and U.S. Army War College Press, Staff Researcher, Maj 2013, s.45

4 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, Wydawnictwo Czarne, 2014 rok, s. 55-56

5 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 57

6 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, The Principle of Self-Determination and the Legal Claims of Morocco, Committee on the United Nations, New York City Bar Association, Czerwiec 2012, s.8

7 Report of the United Nations Visiting Mission to Spanish Sahara, 1975,  The Report of the Special Committee on the Situation With Regard to the Implementation of the Declaration on the Granting of Independence to Colonial Countries and Peoples, U.N. Doc. A/100023/Add.5, Annex, at 26 (1975)

8 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute…,  s.9

9 Farsoun, K.; Paul, J. (1976), War in the Sahara: 1963, Middle East Research and Information Project (MERIP) Reports 45, s. 13

10 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute…, s.8

11 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 81

12 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 83

13 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 85

14 The Question of Sovereignty in the Western Sahara Conflict, Jacob Mundy, PhD Candidate, Institute of Arab and Islamic Studies, University of Exeter

15 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 91

16 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 92

17 The Question of Sovereignty in the Western Sahara Conflict, Jacob Mundy,

18 Western Sahara, Advisory Opinion I.C.J. Reports 1975, p.12, punkt 107

19 Fragment przemówienia Hassana II, Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 60

20 R. T. Vance, Recognition as an Affirmative Step in the Decolonization Process: The Case of Western Sahara, s. 58

21 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.12

22 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 62

23 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 62-63

24 Declaration of Principles on Western Sahara by Spain, Morocco and Mauritania, Annex II to U.N. Doc. S/11880, November 19, 1987, in Security Council Official Records, 30th Year, Supplement for October, November and December 1975, s. 41

25 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku,  s. 44

26 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.13

27 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.13

28 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.13

29 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.13

30 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku,  s. 170-171

31 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.15

32  Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 208

33 Blood and Sand: War in the Sahara – WNET/PBS (1982), 10:25

34 Bartek Sabela, Wszystkie Ziarna Piasku, s. 219

35 S/21360/1990, 18 czerwca 1990 roku

36 S/22464/1991, 19 kwietnia 1991 roku

37 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.17

38 S/2000/131, 17 lutego 2000 roku

39 Pablo San Martin, Western Sahara: The Refugee Nation, s. 5-6

40 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.5

41 The Legal Issues Involved In The Western Sahara Dispute, s.77