Sahara Zachodnia

Codzienność na pustyni: adres zamieszkania

Nie sposób zliczyć ile oczywistych kwestii musimy przedefiniować mieszkając w Afryce. Kwestii, które dla nas są tak jednoznaczne, że nie zaprzątamy sobie nimi nawet głowy. Bo w końcu czymże innym jest adres zamieszkania, jeśli nie integralną częścią naszej codzienności.

O ile w znanych mi większych północnoafrykańskich miastach temat adresu zamieszkania przedstawia się podobnie do systemu znanego nam z Polski, o tyle w mniejszych miejscowościach – w tym w moim 200-tysięcznym miasteczku – funkcjonuje to zupełnie inaczej. I szczerze mówiąc, do tej pory nie jestem w stanie pojąć jak.

Nie mam pojęcia, pod jakim adresem mieszkam – serio. Wiem, jaka to ulica, tak z grubsza, bo nazywana jest dwojako – oficjalne tabliczki swoje, a mieszkańcy swoje. Jednak mój budynek nie ma numeru, chociaż na drzwiach mieszkania  dumnie błyszczy “trójka”. Żeby nie być nadto konsekwentnym – bo i po co, budynek obok już numer posiada. Myślałam, że na podstawie okolicznych budynków uda mi się wydedukować numer mojego, ale i tutaj zderzyłam się ze ścianą – ten bezpośrednio po lewej to “33”, a dwa domy w prawo widnieje “10”.

Próbowałam rozgryźć tę zagadkę w najłatwiejszy możliwy sposób, czyli sprawdzając adres widniejący na rachunkach – w końcu jakimś cudem są one do nas dostarczane. Okazuje się, że chyba faktycznie “jakimś cudem”, bo poza imieniem i nazwiskiem mojego męża oraz oficjalną nazwą ulicy nie ma tam żadnych dodatkowych danych. A że w promieniu ponad godziny lotu nie ma  innych większych miejscowości, kod pocztowy lokalnie również nie jest używany.

Zazwyczaj najlepszym źródłem wiedzy na takie tematy jest podpytanie tutejszych mieszkańców, jednak każdy z nich zareagował zdziwieniem i zastanawiał się o co właściwie mi chodzi i po co mi w ogóle takie szczegóły – tutaj nikt sobie tym głowy nie zaprząta, a ja najwyraźniej wynajduję problemy 😉 Sytuacja jest jednak o tyle kuriozalna, że chociażby do instalacji internetu wymagane jest podanie pełnych danych. Rozwiązanie? “Wpisz cokolwiek, a później im wytłumaczysz gdzie mieszkasz” 😉

A jak wytłumaczyć gdzie mieszkasz, nie posiadając adresu zamieszkania i mając świadomość, że nikt nie zna nazw ulic, a przez google maps można znaleźć tylko większe sklepy i urzędy? Zazwyczaj mieszkam “na tej samej ulicy, co biuro męża, w budynku w którym mieści się bank XYZ” albo “poniżej francuskiej szkoły – skręcasz w prawo i za 200 metrów po lewej stronie zobaczysz bank XYZ – to ten budynek” – i wszyscy wiedzą o co chodzi, bo wszyscy stosują ten sam system.

 

 

4 komentarze

  • Polka na pustyni

    To prawda, że tutaj jest znacznie więcej luzu i wszystko jest na “insh Allah” 😉 Chociaż biurokracja – o kobieto, fakt, że się nie przejmują oznacza też, że są opieszali 😉 Pamiętam, jak poszliśmy wyrabiać w Tunisie papiery do wywozu kota za granicę, o 14 w urzędzie był tylko dozorca i jedna pani urzędniczka, mimo że pracują do 17 – kazano nam przyjść kolejnego dnia przed 9. Przyszliśmy, czekamy, jakiś facet w skórzanej kurtce i z papierosem nas zaczepił i powiedział, że przyszliśmy do niego, ale właśnie idzie z kolegami na kawę i będzie za pół godziny… Po półtorej godziny odesłano nas do innego urzędu, gdzie – jakimś cudem – ktoś jednak pracował 😉

    Z tego co się orientuję, obowiązek meldunkowy tutaj nie istnieje, gdy się przeprowadziliśmy musieliśmy tylko przepisać wszelkie rachunki na nasze nazwisko i tyle, ale żadne z nas nie jest tutaj jako rezydent, więc formalności trochę inne w takim przypadku 🙂

  • Seeker

    Kolejny zestaw informacji 🙂
    Czytałam kiedyś bloga Polki mieszkającej w Afryce, ale bodajże w Kenii. Też pisała niesamowite rzeczy doprowadzające ją do szewskiej pasji, mi.in wieczne spóźnialstwo i wielka obraza majestatu, kiedy zwróciło się na spóźnienie uwagę 😛

    Mała, zgadnij co: w tym roku na wakacje lecę do Maroko haha 😀

  • Basia

    hehe 😀 no to jestes bez adresu 😀 ale najwazniejsze ze korespondencja trafia i Ty sama wiesz jak dojsc do domu.

    Milego tygodnia

  • DrogaNieNaSkróty

    Nieźle kochana, to musi być dla Ciebie prawdziwe zderzenie z afrykańską rzeczywistością 🙂 To niby dla nas takie niewyobrażalne, a dla tamtych ludzi takie zwyczajne, myślę sobie iloma rzeczami oni się nie przejmują i nie zaprzątają sobie głowy wielką biurokracją i papierologią tak jak my 🙂 A na jakich dokumentach osobistych tam się funkcjonuje? Jeśli chodzi o dowód osobisty to może tam nie być adresu, ale paszport? Masz jakieś doświadczenia? 🙂