żona Araba
Miłość

Żona Araba

Żona Araba jest idiotką, która naiwnie wierzy w to, że u boku muzułmanina czeka ją spokojne życie. Że wyjedzie sobie do orientalnego kraju, gdzie będzie się rozkoszować cudowną pogodą, otoczona uwielbieniem ze strony egzotycznego mężczyzny.

Zacznijmy jednak od tego, że związała się z Arabem, bo nikt inny jej nie chciał. No bo która normalna kobieta jest na tyle głupia, żeby być z człowiekiem, który:

a) na pewno będzie ją bił,
b) zamknie ją w domu i nie pozwoli kontaktować się z rodziną,
c) zabierze paszport, odbierze dzieci,

i tak dalej i tak dalej.

Niespodzianka. Na związek z muzułmaninem zdecydowałam się świadomie i nie był to w żadnym razie przypadek czy też ostateczność. Jako muzułmanka chciałam, aby moim mężem był ktoś, dla kogo islam nie jest niczym obcym. Świadomie zdecydowałam się też na bycie żoną Araba, bo zależało mi na tym, by była to osoba władająca biegle językiem arabskim. Znając realia polskie i arabskie, wiedziałam też, że bardziej odpowiada mi tutejszy styl życia, z dość wyraźnym podziałem ról społecznych, gdzie kobieta, wbrew obiegowej opinii, ma ogromnie dużo praw i możliwości.

Czy kiedykolwiek zostałam do czegokolwiek zmuszona przez mojego męża? Czy kiedykolwiek mnie uderzył, czy mogę wychodzić z domu, czy jestem zmuszana do ciężkiej pracy?

To pytania, na które nie musiałabym odpowiadać, gdybym wybrała utartą ścieżkę, którą podąża większość społeczeństwa. Pójście pod prąd, zwłaszcza w tak niesprzyjających czasach wiąże się z koniecznością zmierzenia się z wieloma stereotypami i zarzutami, z którymi czasami już nie mam siły się rozprawiać.

Jestem nie tylko żoną Araba, ale przede wszystkim żoną mężczyzny, którego kocham.

Jestem taką samą kobietą jak te, które są chrześcijankami, ateistkami, czy buddystkami. Jestem taką samą żoną, jak te, które poślubiły swoich rodaków, które wyszły za mąż za Europejczyka, Azjatę czy Amerykanina.

Mój mąż jest takim samym mężczyzną i człowiekiem, jak wszyscy ci, których widzisz wokół siebie.

Ma plany i marzenia, tak samo martwi się o swoją rodzinę, tak samo troszczy się o to, by jego najbliżsi mieli wszystko, czego im potrzeba. Musi zmierzyć się z takimi samymi przeciwnościami losu jak każdy inny. Czasami ma gorsze dni, innym razem rozsadza go energia.

Nie, mój mąż nie jest stereotypowym muzułmaninem – jest zupełnie przeciętnym muzułmaninem, który, tak jak wszyscy, bez względu na pochodzenie czy religię, dąży do tego, by być jak najlepszym człowiekiem.

4 komentarze

  • Polka na pustyni

    No bo przecież sąsiadka mówiła, że brat kolegi jej syna opowiadał, że kuzyn znajomego z pracy… 😉 Zdecydowanie masz rację 🙂

    Dziękuję bardzo za życzenia 🙂 Najważniejsze, że Twoja historia obróciła się w coś znacznie bardziej pozytywnego, z tego co udało mi się przeczytać na Twoim blogu wnioskuję, że nie ma czego żałować 🙂

  • Pani Iksińska

    Ludziom bardzo łatwo jest oceniać po pozorach, najlepiej jest wydawać opinie i osady bezpodstawnie lub na podstawie gdzieś zasłyszanych plotek, których nikt nawet nie zweryfikowal. W taki właśnie sposób rodzą się te wszystkie legendy, a na koniec najwięcej wiedzą ci, którzy nigdy nie mieli z tym nic do czynienia 🙂 sama byłam kiedyś w takim związku i wiem o czym mowa, ale moja historia niestety skończyła się inaczej. Pozdrawiam i życzę powodzenia : )

  • arabskazona

    Dziękuję 🙂 Bardzo miło usłyszeć (przeczytać) takie słowa 🙂 Oj u mnie też się tak zaczynało, a skończyło się na przyjęciu Islamu i znalezieniu męża Araba 😉 Mam nadzieję, że chociaż częściowo uda mi się zaspokoić Twoją Ciekawość, w razie czego pisz i pytaj 🙂

  • Seeker

    Dzięki Ci za założenie tego bloga! Mam nadzieję, że będziesz go systematycznie kontynuować i się nie poddasz. Jedną wierną czytelniczkę już masz. Od właściwie połowy swojego życia interesuję się kulturą i religią muzułmańską, a na punkcie mieszanych małżeństw i mieszkania na obczyźnie mam dosłownie obsesję.
    Powodzenia! 🙂