Książki,  Turcja

Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji [recenzja]

Nigdy szczególnie nie interesowałam się Turcją, chociaż jest to bez wątpienia fascynujący kraj. Zawieszony pomiędzy tradycją i nowoczesnością. Zagubiony pomiędzy świeckością i religijnością. Europejski i azjatycki równocześnie. Pełen sprzeczności, które się uzupełniają i tworzą egzotyczny krajobraz, w którym jednak łatwo jest się odnaleźć przeciętnemu Europejczykowi, choć nie zawsze łatwo jest go zrozumieć.

Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji to reportaż, który pozwala dotknąć Turcji z różnych perspektyw i spojrzeć na nią oczami mieszkańców. Czasami pełnymi żalu i rozgoryczenia, niekiedy strachu, a także melancholii.

Książkę Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji kupisz na stronie Wydawnictwa Poznańskiego

Książka, w której odnajduję znane emocje

Turcja kojarzy mi się ze słonecznymi wakacjami i cudowną atmosferą Stambułu. Wielokrotnie słyszałam w wiadomościach informacje na temat tego, co dzieje się w tym kraju, chociaż nigdy tak naprawdę się nie wsłuchiwałam. Protesty, zamach stanu, stan wyjątkowy, coraz większy konserwatyzm religijny to sformułowania, które wybrzmiewały gdzieś w tle, jednak nie przywiązywałam do nich większej uwagi.

Czytając reportaż Agnieszki Rostkowskiej 11 listopada, w rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę i obserwując relacje z ulic Warszawy, po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak często zapominamy, ile łączy nas z innymi narodami. Inne okoliczności, inny język i religia, jednak ten sam hart ducha i wola walki. Walki o siebie, o swoją tożsamość i wartości, które są dla nas bezcenne.

Ramię w ramię protestowali ludzie o skrajnie odmiennych poglądach, z różnych grup społecznych, pokoleń, środowisk. Łączył ich sprzeciw wobec autorytaryzmu, dzieliło wszystko inne.

Poszukując “Nowej Turcji” Rostkowska zabiera nas w podróż po emocjach i wspomnieniach. W tej książce autorka jest jedynie sporadycznie pojawiającą się narratorką, a na pierwszy plan wysuwają się opowieści tych, którzy dzielą się swoimi historiami, które już teraz stanowią część historii. Ludzkie dramaty przeplatają się z historiami miłosnymi, protesty z weselami, aby po chwili ustąpić miejsca legendom.

Kontrowersje i historie nieznane

“W poszukiwaniu Nowej Turcji” sięgamy do historii, do czasów Imperium Osmańskiego, które z naszej perspektywy wydaje się odległe, a ciągle jest żywe we wspomnieniach wielu. Ta książka czaruje i opowiada historię nie tylko zapomnianą, ale też nieznaną, a równocześnie taką, która zdaje się być nam bliska, zdaje się, że kiedyś ją słyszeliśmy we własnym kraju.

Nacjonalizm, ludobójstwo, przemoc policji, pogrom Ormian, porzucanie dobytku i ucieczki. Walka o własne mienie i dziedzictwo, o podstawowe prawa i nieustanne przegrywanie z systemem i wielkimi pieniędzmi. Próby przetrwania i bezsilność.

Pamiętam tę dziewczynę, jakbym ją widział dziś. Nie miała oka i połowy twarzy. Tak się kończy wystrzelenie gazu łzawiącego z bliskiej odległości.

W tym wszystkim pojawia się wątek osób, którym Turcja dała dom i schronienie, nawet jeśli tylko tymczasowy, nawet jeśli tylko wtedy, gdy było to politycznie wygodne. Poznajemy postacie Syryjczyków, którzy początkowo byli gośćmi, a z czasem stali się ciężarem, czy osób transseksualnych, które musiały uciekać ze swoich krajów.

Rozmawiamy na wernisażu zdjęć transseksualistów z państw regionu, którzy w Turcji znaleźli schronienie. Zorganizowali go działacze wspierającego ich stowarzyszenia. Prowadzą w Stambule rodzaj schroniska, azylu, w którym osoby transpłciowe mogą się zatrzymać, ale nie dłużej niż trzy miesiące. Niektóre próbują w tym czasie zaczepić się w branży rozrywkowej. Jeśli to nie wyjdzie, chwytają się prostytucji, bo wiedzą, jak wielu stambulczyków mimo swej deklarowanej i okazywanej niechęci do mniejszości seksualnych chętnie korzysta z usług transseksualnych prostytutek.

Agnieszk Rostkowska pokazuje oblicza Turcji, które zdają się być skrzętnie chowane przed światem i dociera tak do osób, dla których “Nowa Turcja” jest przekleństwem, jak i do tych, dla których stała się błogosławieństwem.

Książka, która niesie ogromną wartość

Są takie książki, takie reportaże, które potrafią zachęcić do dalszego zgłębiania tematu i do nich należą właśnie “Wojownicy o szklanych oczach”. Wiem, że sięgnę po tę pozycję ponownie. Tym razem nie pochłaniając opowieści Turków, a powoli zgłębiając znaczenie wydarzeń, które cały czas kształtują ten niesamowity kraj.

Wiem też, że gdy tylko nadarzy się okazja, zwiedzę Stambuł i pozostałe części Turcji w towarzystwie Agnieszki Rostkowskiej, odkrywając historie, o których podczas ostatniej wizyty nie miałam pojęcia.