Dom,  Tunezja

Jak wyglądało moje mieszkanie w Tunisie?

Do Tunezji mam szczególny sentyment. To właśnie tam mieszkał mój mąż, gdy się poznaliśmy i Tunezja była pierwszym krajem, do którego się przeprowadziłam. Tunis to tym samym miejsce dla mnie wyjątkowe, które odkrywałam powoli, początkowo podczas krótkich pobytów, a następnie jako jego mieszkanka.

Jak wyglądają mieszkania w Tunezji?

To, jak wyglądają mieszkania w Tunezji, zależy od podobnych czynników, jak w Polsce, czyli od ceny. Tańsze mieszkania, to te z licznymi, bogatymi zdobieniami, pozbawione ogrzewania i klimatyzacji. Są umeblowane w bardziej tradycyjny sposób i przewidują mniej udogodnień.

W Tunisie istnieje jednak ogromny rynek nowoczesnych, wygodnych mieszkań, które standardem nie odbiegają od tych europejskich. Gdy przeprowadziłam się do Tunisu, zamieszkaliśmy w mieszkaniu, które dotychczas wynajmował mój mąż. Bardzo je lubiłam, mimo że wiele brakowało do ideału.

Na poszukiwania mieszkania, które miało stać się naszym wspólnym, wybraliśmy się razem. Każde mieszkanie, które oglądaliśmy, miało ogrzewanie gazowe z kaloryferami w każdym pomieszczeniu oraz klimatyzacją. W większości budynków znajdowały się windy, a wejścia na osiedle pilnował dozorca, który zajmował się drobnymi naprawami.

Moje idealne mieszkanie

Zanim wyszłam za mąż, już przez jakiś czas mieszkałam sama i bardzo to lubiłam. Oboje byliśmy przyzwyczajeni do posiadania własnej przestrzeni, dlatego też zdecydowaliśmy się wybrać większe mieszkanie. Na szczęście, oboje zakochaliśmy się w tym samym.

Pierwsze piętro w nowym budynku, winda, wideo-domofon, alarm i co dla mnie najważniejsze – klimatyzacja w kuchni. Wiele mieszkań w Tunezji, nawet jeśli ma klimatyzację, jest ona ograniczona jedynie do salonu i sypialni. Fenomen, którego nigdy nie potrafiłam zrozumieć, bo gotowanie w ponad 40-stopniowym upale to żadna frajda.

Zarówno nasze wcześniejsze mieszkanie, jak i to nowe były wyjątkowo funkcjonalne. Fantastycznym dodatkiem jest pomieszczenie zlokalizowane przy kuchni, w którym znajduje się piecyk gazowy zapewniający ogrzewanie i podgrzewający wodę, jak i pralka. W nowym mieszkaniu mieliśmy jeszcze jedno pomieszczenie, na planie niefortunnie oznaczone jako sypialnia, które świetnie sprawdzało się w roli suszarni i składziku. Ze względu na obecność piecyka gazowego, w oknach znajdowały się kratki wentylacyjne.

Można znaleźć zarówno umeblowane mieszkania, gotowe do wprowadzenia się, lub takie, w których nie znajdziemy nic, poza meblami kuchennymi i szafami wnękowymi. Kilka rzeczy bardzo lubiłam w mieszkaniach w Tunezji i była to właśnie między innymi ilość miejsca do przechowywania, a także szyby z filtrami, z którymi po raz pierwszy zetknęłam się właśnie tam. Takie szyby z jednej strony chroniły przed wyjątkowo jasnym, palącym słońcem, a z drugiej zapewniały prywatność, bo z zewnątrz nie było widać, co dzieje się w środku.

Zaskakujące w mieszkaniach w Tunezji, z czym spotkałam się później także w Maroku, Saharze Zachodniej i Egipcie, były dla mnie prysznice. Z trzech łazienek w naszym mieszkaniu tylko w jednym była wanna, pozostałe miały prysznice, jednak pozbawione brodzika, spadów, a nawet szyby, które mogłyby zapobiec zachlapaniu całego pomieszczenia. Tym samym standardowym wyposażeniem każdego mieszkania była ściągaczka do wody. Tak jak w większości krajów arabskich, czy muzułmańskich, również w Tunezji przy toaletach zamontowana jest bidetta, czyli niewielki prysznic, który pomaga zadbać o higienę i wyjaśnia tajemnicę, dlaczego w tamtym regionie papier toaletowy nie jest popularny.

Poza meblami kuchennymi musieliśmy kupić wszystkie sprzęty i meble do pozostałych pomieszczeń. W Tunezji nie jest to jednak tak proste zadanie, jak w Polsce, szczególnie gdy szukamy czegoś lepszej jakości i prostego, czyli w nie-tunezyjskim stylu.

Zakupy możemy zrobić na miejskim souku, chociaż jakość sprzedawanych tam produktów bywa różna. Ze względu na komfort i gwarancję, zdecydowaliśmy się kupić sprzęty w Carrefour zlokalizowanym w dzielnicy Lac, który oferuje stosunkowo duży wybór. Tym, na co należy się przygotować, są wysokie ceny – często o wiele wyższe, niż za dokładnie ten sam produkt w Polsce, a należy pamiętać, że minimalne zarobki w Tunezji wynoszą ok. 400 dinarów, czyli nieco ponad 550 zł.

Wyzwanie stanowi także zakup samych mebli. Jakkolwiek jest to ogromną wygodą i oszczędnością, że mieszkanie było wyposażone w szafy wnękowe, stanowiło to też ograniczenie w kwestii wyboru koloru – musiał być ciemny brąz, lub jego elementy. Na poszukiwania mebli wybraliśmy się do salonów meblowych, jednak ostatecznie najwygodniejszym rozwiązaniem okazały się targi meblowe. Za niewielką opłatą za bilet mieliśmy dostęp do sprzedawców zlokalizowanych w jednym miejscu. Ceny mebli w stosunku do ich jakości są znacząco zawyżone, chociaż możliwe jest negocjowanie, szczególnie gdy kupujemy więcej, niż jeden zestaw. Fantastyczną zaletą jest to, że wszystko wykonywane jest na zamówienie, więc możemy dopasować dokładny wymiar, a także wybrać dokładnie takie kolory, jakie się nam podobają.

W moim tunezyjskim mieszkaniu mieszkałam jedynie przez pół roku. Pomimo wcześniejszych planów, Tunezja nie była miejscem, w którym przyszło nam zostać na dłużej. Nie miałam okazji nacieszyć się moim nowym domem ani w pełni go umeblować – ale nie ma tego złego. Dzięki przeprowadzce odkryłam miejsce, które pokochałam całym sercem, czyli Saharę Zachodnią.