Co kupić w Maroku
Podróże

Co i za ile warto kupić w Maroku?

Maroko kusi bazarami pełnymi kolorowych ozdób, aromatycznych przypraw i niezliczonymi wzorami lokalnych wyrobów. Co jednak wybrać, gdy dopuszczalny limit bagażu skutecznie nas ogranicza?

Powiedzmy sobie szczerze – wyczynem byłoby pojechać do Maroka i wrócić z pustymi rękoma. To jeden z tych krajów, który oferuje unikalne wyroby, które jeszcze długo mogą nam przypominać o orientalnych wakacjach. Planując wyjazd najlepiej zarezerwować sobie trochę wolnego miejsca w bagażu – wierzcie mi, będzie potrzebne.

2 osoby na 2 tygodniowy wyjazd, w którym każdy nocleg planowany był w hotelu, spokojnie mogłyby się spakować do jednej walizki. Dlatego też mój mąż załamał się, gdy zobaczył, że zabieramy dwie największe – a nie wiedział, że w jednej z nich upchnęłam małą walizkę na bagaż podręczny i na wszelki wypadek torbę sportową.

Podczas naszej podróży po Maroku planowałam naprawdę spore zakupy. Zakochałam się w tych wszystkich cudach, które widziałam na zdjęciach, a które w ogromnej większości nie są dostępne w naszym miasteczku.

Podczas kupowania lokalnych produktów ograniczeni jesteśmy do souków, które z jednej strony dodają zakupom orientalnego klimatu, a z drugiej wymuszają ostrożność w kwestii cen

Życie w Afryce nauczyło mnie empatii i zawsze myślę o tym, że dla właścicieli maleńkich stoisk, sprzedaż jest jedynym źródłem dochodu, a koszty utrzymania w Maroku są ogromne. Nie jestem zwolenniczką targowania się. Wynegocjowanie ceny nawet o kilkadziesiąt dihramów niższej nie sprawi, że stanę się nagle bogatsza, a dla ulicznego sprzedawcy taka kwota może mieć niebagatelne znaczenie.  Zazwyczaj staram się myśleć o tym, ile dana rzecz jest dla mnie warta, ile jestem skłonna zapłacić lub ile musiałabym zapłacić za tego typu produkt w Europie.

Jeżeli ceny są wyraźnie wywieszone, najczęściej nie ma co się spierać – są to sprawiedliwe i bardzo rozsądne kwoty. Problemy pojawiają się, gdy musimy zapytać – w takiej sytuacji nieuczciwy sprzedawca ekspresowo nas “wyceni” i w tym przypadku tak – często poda zawyżoną kwotę. Przygotujcie się jednak na to, że negocjacje nie będą należały do łatwych, a zwycięstwo będzie jedynie pozorne. Znajomość lokalnego dialektu oznacza niższą cenę, mówiący po francusku mogą liczyć na w miarę przyzwoitą cenę, natomiast angielski podbija kwotę znacząco.

Osobiście nie wierzę w to, że Arabowie lubią się targować. Być może między sobą, ale w przypadku turystów to żadna frajda – w końcu nikogo przy zdrowych zmysłach nie bawi zarabianie mniej. Często zdarza się, że nie mają wyjścia – konkurencja jest spora, więc dostarczają turystom tej rozrywki, decydując się równocześnie sprzedać oferowane przez siebie produkty nawet za symboliczną kwotę, byleby przynieść do domu choć odrobinę pieniędzy.

Zwróćcie uwagę na to, co i gdzie kupujecie

Souki na medinach marokańskich miast są w dużej mierze ukierunkowane na turystów. W okolicy najpopularniejszych obiektów znajduje się ogromny wybór wszelkiego rodzaju wyrobów, akcesoriów i dodatków. Wszystko w jednym miejscu, ale jak wszędzie wraz z dobrą lokalizacją możemy zaobserwować wzrost cen.Wprawne oko z łatwością odróżni jednak sklep ukierunkowany na przyjezdnych, od zwyczajnego stoiska, wokół którego skupieni są tubylcy.Pomimo tego, że souki same w sobie kojarzone są jako miejsca turystyczne, to jednak wciąż zwyczajne targi, na których mieszkańcy zaopatrują się w podstawowe produkty.

Różne części targów mają swoje “specjalizacje”, gdzie skoncentrowanych jest dużo podobnych wyrobów. Mają one też to do siebie, że wyglądają zwyczajniej i nieco mniej zachęcająco niż te, w okolicach turystycznych. Zaobserwujecie jednak znaczący spadek cen, a przy tym wybór jest zdecydowanie większy. Jeżeli macie taką możliwość postarajcie się o pomoc kogoś, kto zna tutejsze realia. Dla nas wskazówki Kasi, która oprowadzała nas po Marrakeszu i podpowiadała, co warto kupić w Maroku, a także podała widełki cenowe dla poszczególnych produktów, okazały się niezastąpione.

Zastanawiacie się, co kupić w Maroku? Koniecznie przeczytajcie moją subiektywną listę!

W Maroku obowiązującą walutą jest dihram marokański (MAD), chociaż w wielu miejscach, szczególnie w hotelach, nie ma problemu, aby zapłacić w Euro. Przelicznik może jednak nie być dla Was zbyt opłacalny.

W poniższym tekście dla spójności podaję ceny w dihramach, możecie jednak łatwo oszacować ich wartość w Euro, dzieląc daną kwotę przez 10. Orientacyjny przelicznik to 1 EUR – 10 MAD.

Ceramika

Te kolory i wzory! Przepiękne, unikalne – jest w czym wybierać. Niekiedy przypominają nasze polskie, tradycyjne wyroby, są jednak znacznie bardziej orientalne i dostępne w szerokiej gamie barw. Od maleńkich miseczek, przez tajine, misy na owoce, aż na ogromnych talerzach kończąc. Całe serie tego samego wzoru albo pojedyncze sztuki. Każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż możliwe, że będziecie mieli podobny problem, do mojego i zapragniecie mieć wszystkie.

Ale… Nie wszystko złoto, co się świeci. Upewnijcie się, że naczynia, które wybieracie, są faktycznie zdatne do kontaktu z żywnością, chociaż zapewne uzyskacie takie zapewnienie bez względu na jego zasadność. Dla bezpieczeństwa chyba lepiej takie wyroby potraktować jako dekorację. Na przestrzeni lat pojawiło się wiele doniesień o tym, że do produkcji marokańskiej ceramiki wykorzystywany jest ołów i kadm. W krajach afrykańskich często nadal nie istnieją regulacje prawne dotyczące produkcji. A jeżeli istnieją… Teoria swoje, a życie swoje. Używanie tego typu naczyń do gotowania lub spożywanie z nich potraw może być bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Kraje takie, jak chociażby Szwajcaria, rekomendują wykonanie testów laboratoryjnych potwierdzających zdatność ceramiki do kontaktu z żywnością.

O wątpliwych standardach produkcji naczyń nie miałam wcześniej pojęcia, dlatego też trochę żałuję, że przywiozłam ze sobą tak wiele ciężkich misek, talerzy, kolorowych miseczek i kubków. Z jednej strony są przepiękne, a z drugiej mam obawy przed ich użytkowaniem.

Ceny są najróżniejsze – od wyprzedaży w Essaouira, gdzie widziałam pojedyncze sztuki niedużych talerzyków za 10 dihramów, przez przydrożne stoiska, z dość rozsądnymi cenami, po souki w centrach turystycznych, gdzie cena dużego (naprawdę dużego) talerza albo misy będzie sięgać 300 dihramów. Wszystko zależy od rodzaju, wielkości, wzoru, aż w końcu miejsca, w którym planujemy zakupy.

Skórzane torby i torebki

Jeżeli spodziewacie się badziewnych, jakościowo kiepskich i niezbyt fajnie prezentujących się torebeczek, to przeżyjecie cudowne zaskoczenie. Byłam pod ogromnym wrażeniem różnorodności, jakości i przede wszystkim pięknego wykonania. Maleńkie torebki, plecaki, torby podróżne i aktówki – znajdziecie wszystko, czego dusza zapragnie. Ceny są wyjątkowo rozsądne, więc odpuśćcie kupowanie kolejnych torebek teraz i poczekajcie na wypad chociażby do Marrakeszu, czy też słynącego z garbarstwa Fezu.

Co kupić w Maroku

Swoją niedużą torebkę kupiłam za 220 dihramów, chociaż podobne widziałam też za 150 dihramów. Cały czas żałuję, że nie kupiłam torby, która byłaby idealna na krótkie podróże, a którą nadal mam przed oczami. Ceny dużych toreb ze skóry to około 400-600 dihramów.

Berberyjskie wyroby

Szczerze mówiąc, nie jestem w 100% pewna zastosowania niektórych z nich i mogę jedynie zgadywać, że te okrągłe cuda służą jako podstawka pod gorące tajine. Dla mnie jest to jednak unikalna dekoracja, bo każdy taki element jest ręcznie wykonany. Jeżeli będziecie w pobliżu gór Atlas, z pewnością natkniecie się na liczne przydrożne stoiska z takimi wyrobami. Warto się zatrzymać, bo raz, że można znaleźć niepowtarzalne produkty, a dwa jest okazja do spełnienia dobrego uczynku. Sprzedawcy całymi dniami wyczekują klientów, nie mając pewności, czy ktokolwiek się zjawi, a najdrobniejszy zakup przyjmują z ogromną radością.

Co kupić w Maroku

Zdecydowanie jedno z tych miejsc, gdzie nie warto się targować – za 2 sztuki okrągłych podstawek widocznych na zdjęciu zapłaciliśmy 40 dihramów. Śmieszna kwota, biorąc pod uwagę fakt, że to ręczna robota.

Babouche

Cekiny, brokat, wszelkie możliwe kolory, a w dodatku wszystko ręcznie wykonane, zazwyczaj z produkowanych lokalnie skór. Zdecydowanie wolę sportowe, wygodne obuwie i nie przemawiają do mnie bogato zdobione pantofelki. Nie można im jednak odmówić unikalności, a fanki kolorowych butów będą w raju.

Co kupić w Maroku

U mnie w Marrakeszu donosi, że ceny skórzanych babouche zaczynają się od 70-80 dihramów dla tubylców, natomiast dla turystów od około 100 dihramów. Jednak uwaga – zdarza się, że nieuczciwi sprzedawcy próbują sprzedać ekoskórę, jako skórę naturalną. Jeżeli zapłaciliście mniej, niż podane powyżej kwoty, istnieje ryzyko, że Wasze babouche są wykonane ze sztucznych materiałów.

Marokańskie lampy

Taka lampa była moim marzeniem. Piękny złoty kolor, nieduża, owalna – idealna ozdoba do postawienia na stole. Instagram aż roi się od ich zdjęć i wiedziałam, że po prostu muszę ją mieć. Była marzeniem, dopóki nie okazało się, że wykonane są z miedzi i ceny tych, które mi się spodobały, wahają się pomiędzy 1000, a 2500 dihramów, czyli, bagatela, 100-250 euro! Nierozsądne w przypadku, gdy żyje się na walizkach, ale taki gadżet z pewnością doda orientalnego uroku Waszym czterem kątom. Gdy już gdzieś osiądziemy na dłużej, zdecydowanie wrócę po takie cudo. Oczami wyobraźni widzę wspaniałą grę świateł, padających z koronkowych żłobień takiej lampy.

Co kupić w Maroku

Jak ze wszystkim, można dostać też taniej (znacznie taniej), ale wygląd i jakość wykonania nie będą takie same, jak w przypadku tych droższych, miedzianych.

Olej arganowy

Płynne złoto Maroka, które nie bez powodu kojarzone jest z drogocennym kruszcem. Potrafi zdziałać cuda dla włosów i skóry. Ale uwaga! Kupując olej arganowy trzeba być ostrożnym, bo można trafić na tani i kiepskiej jakości, taki, którego cena ma się nijak do jakości, albo dobry, ale niesamowicie drogi. W Essaouira zachwyciłam się stoiskami, na których można na żywo zobaczyć, jak taki olej jest produkowany. Widząc jednak, jak ciężka jest to praca, ceny przyjmuję bez mrugnięcia okiem.

W sklepie Arganie przy placu Rahba Kedima w Marrakeszu dostaniecie świetnej jakości olej arganowy za 150 dihramów/100 ml.

Czarne mydło

Czarne mydło to dla mnie odkrycie roku. W odstawkę poszły wszystkie peelingi – wystarcza ostra rękawica, np. tradycyjna marokańska kessa i mydło o konsystencji pasty, wykonane z czarnych oliwek. Tak gładką skórę miałam po oksybrazji, ale nigdy po domowych zabiegach. Zapomniałam już czym są wrastające włoski i podrażnienia. A najlepsza część? Marokańskie czarne mydło kosztuje gorsze i wystarcza na długo. Możecie zdecydować się na wersję tradycyjną, która dla niektórych może mieć delikatnie nieprzyjemny zapach, ale jest tańsza – ok, 10 dihramów. Jeżeli jednak wolicie mydło wzbogacone olejkami eterycznymi, wydacie około 30-40 dihramów. Więcej na temat jego zastosowania przeczytacie chociażby na stronie Marokańskie Cuda.

Olej arganowy po raz drugi 

Kojarzycie olej arganowy głównie z kosmetykami? Zachwyciłam się wersją spożywczą, która stanowi rewelacyjny dressing do sałatek. Fantastyczna alternatywa dla oliwy z oliwek i jej cierpkiego zapachu. Dotychczasw naszym domu królowała sudańska sałatka z masłem orzechowym, ale odkąd odkryliśmy olej arganowy używamy go praktycznie do wszystkiego.

Tutaj po raz kolejny uwaga na to, gdzie kupujecie, bo jak w przypadku każdego oleju, z jakością bywa różnie.  Cena za 100 ml w sprawdzonym już sklepie Arganie to 120 dihramów.

Skórzane pufy

Jedna z tych rzeczy, po które z pewnością wrócę do Marrakeszu – gdy już gdzieś osiądziemy na dłużej. Miękkie, solidnie wykonane, w najróżniejszych kolorach i wzorach. A co najlepsze, łatwe do spakowania – kupujemy “obicie”, a wypełnienie możemy dokupić we własnym zakresie, po powrocie do domu.

Co kupić w Maroku

Ceny zależą od wielkości i jakości, ale musicie się liczyć z wydatkiem od 250 dihramów w górę.

Zestaw do parzenia herbaty

Jeżeli kiedykolwiek próbowaliście marokańskiej herbaty, z pewnością zapragniecie napić się podobnej w domu. Nie musi skończyć się na pragnieniach. Wystarczy zaopatrzyć się w imbryczek i kupić lokalną herbatę lub zioła do jej przygotowania, aby w domu poczuć atmosferę marokańskiego riadu. Co prawda w Polsce nie znajdziecie tak dużego wyboru mięty, ale wystarczająco, by przywołać wakacyjne wspomnienia.

Co kupić w Maroku

Ceny są najróżniejsze i zależą od jakości wykonania oraz wielkości. Dekoracyjne czajniczki kupimy od 100 dihramów, a zestaw szklaneczek od 70 dihramów. Ceny dla tubylców, podpowiedziane przez U mnie w Marrakeszu

Miody i lokalne przysmaki

Uwielbiam miody. Kompletnie się na nich nie znam, ale jestem oddaną fanką ich smaku. Dotychczas przywoziłam z wysp kanaryjskich, ale na północy Maroka można dostać znaczenie lepsze. Koniecznie zarezerwujcie miejsce na ten z kwiatów pomarańczy – ma piękny kolor i bajecznie delikatny smak.

Co kupić w Maroku

Z kolei mój mąż stał się fanem Amlou amandes, smarowidła z migdałów, oleju arganowego i miodu. Fantastyczny dodatek do chleba, a także ryżu i kuskus na słodko.

Przyprawy

Kto był w kraju arabskim, odwiedził lokalny souk i nie przywiózł ze sobą przypraw, niech nawet lepiej się nie przyznaje. Niedrogie i świeże, a w wielu miejscach możecie poprosić, aby zmielono je na miejscu.

W Maroku szczególnie popularna jest mieszanina przypraw, Ras el Hanout. Najciekawsze jest to, że często pod tą samą nazwą spotkacie mieszanki o zupełnie różnym smaku i aromacie – receptur jest wiele, a ilość składników dochodzi nawet do trzydziestu. Świetny dodatek do ryżu, kuskus, czy marynata do mięs i ryb.

Maroko to jeden z tych krajów w których zwiedzanie łączy się z zakupami

Orient wyczuwalny jest tutaj znacznie bardziej, niż w popularnej Tunezji czy Egipcie i aż chce się zabrać do domu chociaż odrobinę tej unikalnej atmosfery. Nie łudźcie się, że uda Wam się wrócić z pustymi rękoma – w tym kraju naprawdę można zostawić sporo pieniędzy i w ogóle tego nie poczuć.

Nie kupiłam wszystkiego, co bym chciała. Niektóre zakupy okazały się zbędne lub po fakcie uświadomiłam sobie, że nieco niepraktyczne, a w przypadku niektórych rzeczy żałuję, że kupiłam ich tak mało lub wcale. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi uda Wam się zrobić nieco bardziej przemyślane zakupy niż miało to miejsce w moim przypadku.