Małżeństwo z Arabem przez pryzmat stereotypów

Moje życie od pewnego czasu sprowadza się do mierzenia się ze stereotypami. Męczy mnie to, nawet tutaj w anonimowym świecie internetu. Ale przecież był to jeden z powodów, dla których zdecydowałam się założyć tego bloga, tak więc yalla!

Muzułmanin…? Biedna, jesteś pewna, że możesz rozmawiać? Nic Ci nie zrobi jak nas usłyszy?

Tak, zrobi. Gdy skończę rozmawiać zapewne mnie przytuli i zapyta jaki film chciałabym obejrzeć.

Twój mąż zmusza Cię do czegoś?

Tak, zazwyczaj do odpoczynku.

A wolno Ci samej wychodzić z domu?

Nie żyję w więzieniu, więc tak. Większość kobiet które widzę na ulicy spaceruje bez mężczyzn.

Pozwala Ci jeździć do domu?

Zasadniczo mój dom jest tutaj, gdzie mój mąż. A odpowiadając na pytanie – nie, nie pozwala, bo też nie ma tutaj nic do pozwalania. Jeżeli chcę gdziekolwiek wyjechać aranżuję to identycznie, jak każde inne małżeństwo, uzgadniając szczegóły organizacyjne.

Zabrał Ci paszport?

Nie, to ja trzymam jego paszport, założę się, że on nawet nie wie gdzie.

Pewnie zmuszają Cię żebyś się tam zakrywała?

Uwielbiam to pytanie. Nikt mnie nie zmusza ani „tam” ani nigdzie indziej. Bez względu na to, czy jestem w Afryce, Zatoce Perskiej czy Europie ubieram się podobnie. Hidżab jest ze mną zawsze, gdy wychodzę poza próg mieszkania (tak, również na balkonie). Fakt, że szczególnie w podróży jestem zazwyczaj sama i nie ma to wpływu na mój ubiór, powinien być wystarczającym dowodem na to, że nikt mnie do niczego nie zmusza.

Zmusił Cię, żebyś przeszła na Islam?

Muzułmanką byłam od dawna, fakt, że o tym nie wiesz świadczy tylko o tym, jak bardzo Ci ufam.

Ile żon ma Twój mąż?

Jestem jedyną kobietą w życiu mojego męża, jeżeli kiedykolwiek pojawi się jakaś inna, bez względu na to, czy ze statusem żony czy kochanki, mój mąż więcej mnie nie zobaczy i doskonale o tym wie.

Tyle dla niego poświęciłaś, karierę, całe życie, po to tylko żeby teraz stać przy garach i być jego sprzątaczką?

Wdech, wydech. Ok. Fakt, iż zrezygnowałam z pracy zawodowej nie oznacza, że poświęciłam całe życie i karierę, która zdecydowanie nie była moją wymarzoną ścieżką zawodową – te cyferki nadal śnią mi się po nocach. W końcu mam czas na to, żeby skupić się na studiowaniu tego, co mnie na prawdę pasjonuje, dla mnie to ogromne szczęście – nie poświęcenie. I nie, nie stoję przy garach – mój mąż również lubi gotować, czasami wychodzimy zjeść coś poza domem. Co do sprzątaczki… Zatrudniamy jedną, więc argument nieco nietrafiony.

Jak sobie radzisz żyjąc w jakiejś norze/lepiance na pustyni?

Tak samo jak w Polsce, biorąc pod uwagę, że ta lepianka, to ponad stumetrowe mieszkanie, a nora to miasto, w którym niczego mi nie brakuje. A jeżeli stwierdzam, że potrzebuję czegoś, co tutaj jest niedostępne, wtedy wsiadam w samolot i przywożę to, co chciałam.

To Wy tam macie internet?

Tak, mamy nawet bieżącą wodę, uwierzysz?

(Konsternacja)

Tak, wiem, że to boli, że mój mąż mnie nie bije, nie zmusza do niczego i że nie dość, że wiedziemy zupełnie normalne życie, to jeszcze mam czelność być szczęśliwa.

 

Jakieś pytania? Chętnie dopiszę do listy 😉

Związek z muzułmaninem – co musisz wiedzieć

Na to, jak będzie wyglądało Twoje arabskie czy muzułmańskie małżeństwo wpływ mają dokładnie takie same czynniki, jak w przypadku związku z Polakiem, Niemcem czy Australijczykiem.

Po pierwsze – Ty.

Poznałaś tego jedynego, nie widzisz poza nim świata, jesteś skłonna poświęcić dla niego wszystko. Zakochane kobiety tak mają. Nie powinnaś jednak poświęcać samej siebie i zatracać się w tej miłości, która z czasem będzie się zmieniać i może się okazać niewystarczająca. Pytaj. Obserwuj. Miej wątpliwości i szukaj na nie odpowiedzi – nie tylko u niego, ale przede wszystkim w innych źródłach, tak żebyś miała świadomość swoich praw, a także tego, czego można od Ciebie oczekiwać. Twój charakter ma tutaj kluczowe znaczenie – nie każda kobieta odnajdzie się w roli arabskiej żony.

Po drugie – on.

Nie wychodzisz za mąż za kulturę czy religię – jasne, determinują one wiele kwestii, ale o tym nieco później. Decydujesz się na związek z człowiekiem i w dużej większości od niego zależeć będzie to, jak potoczy się Wasza historia. Czy potrafi słuchać i odpowiedzieć na Twoje wątpliwości? Czy jest w stanie wyjaśnić zawiłości związane z relacjami rodzinnymi i społecznymi? Jakie są jego oczekiwania odnośnie Twojego miejsca w jego życiu, związku? Jak wiele zrozumienia ma dla Twoich rozterek? Jak w każdym innym związku tutaj też należy postawić na wyrozumiałość, troskę i zaufanie. W życiu codziennym będziecie napotykać takie same problemy jak inni, jedynie kontekst może być nieco inny. On musi sobie zdawać sprawę z tego, że może nie być łatwo – czy jest wystarczająco cierpliwy, żeby stawić czoła Twoim obawom?

Po trzecie – otoczenie.

To, gdzie zdecydujecie się mieszkać w dużej mierze zdeterminuje całe Wasze życie. Będą to jego rodzinne strony, a może Twoja okolica? Być może też wybierzecie kraj zupełnie obcy Wam obojgu.

Dla Ciebie będzie łatwiej, jeżeli będzie to Twoja ojczyzna, czy też po prostu Europa. Dla niego zmiana otoczenia może wiązać się z trudnym okresem przejściowym – będzie musiał przystosować się do innego trybu życia, innej kultury pracy i oczekiwań względem pracownika. Ty z radością będziesz pomagała mu się zaadaptować w nowym otoczeniu, a dla niego bezsilność i konieczność polegania na Tobie w najprostszych sprawach będzie frustrująca. Jedna z moich ulubionych różnic kulturowych – kobieta ma niczym się nie martwić, to mężczyzna o wszystko zadba, on wszystkim się zajmie.

Dla niego będzie wygodniej zostać w otoczeniu rodziny – więzy rodzinne wśród Arabów są niezwykle silne. Dla Ciebie oznacza to przeniesienie się do jego rzeczywistości. Codzienność, którą Ty jesteś w stanie rozłożyć na czynniki pierwsze i fascynować się każdym z osobna jest dla niego po prostu rutyną. Będziesz dostrzegać rzeczy i sytuacje, które dla niego są naturalne, a co za tym idzie nie przyjdzie mu nawet do głowy, że dla Ciebie coś może być niezrozumiałe. Nawet jeżeli on jest najbardziej wyrozumiałym i nowoczesnym człowiekiem z jakim miałaś kiedykolwiek do czynienia, nadal będziesz musiała przystosować się do pewnych norm społecznych. Uświadomiłam to sobie w momencie, gdy okazało się, że nie powinnam po prostu przysiąść się i dołączyć do rozmowy, gdy do mojego męża przychodzą koledzy – nie dlatego, że on miałby coś przeciwko. Ale dlatego, że byłoby to niekomfortowe dla gości, dla niektórych niezrozumiałe, dla innych może nawet niedopuszczalne, przez co wstydliwe dla mojego męża. Ba, w takiej sytuacji nie robię im nawet kawy – gośćmi w pełni zajmuje się mąż. Nie, nie czuję się wzgardzona, nie obrażam się – tak to po prostu funkcjonuje. Gdy ci sami koledzy przychodzą z żonami czy siostrami spędzamy razem czas i nikt nie ma z tym problemu.

Po czwarte – jego rodzina.

Mam to szczęście, iż mieszkamy w innym kraju, z dala od zarówno mojej rodziny, jak i rodziny męża. Dzięki temu jesteśmy tylko my i nie musimy uwzględniać opinii najbliższych przy wyborach jakich dokonujemy. Jeśli jednak będziesz mieszkać w pobliżu, licz się z tym, że najbliżsi Twojego męża mogą mieć mniejszy lub większy wpływ na pewne aspekty Waszego życia. W krajach arabskich rodzina jest najwyższym dobrem, rodzina trzyma się razem w sposób, który dla przeciętnego Europejczyka może wydawać się w najlepszym razie… nietypowy. W większości przypadków matka jest dla syna najważniejszą kobietą, więc nie popełniaj tego błędu i nie próbuj z nią konkurować, bo zwyczajnie przegrasz. Zamiast tego okazuj jej szacunek i postaraj się zaprzyjaźnić, wtedy zyskasz nie tylko wdzięczność męża ale też uznanie całej rodziny. A co najważniejsze, będziesz miała sprzymierzeńca.

Po piąte – Wasz stosunek do religii

Czy on jest wierzącym i praktykującym człowiekiem? Jak ta kwestia wygląda w Twoim przypadku? Czy jesteście w stanie wypracować kompromisy? Temat rzeka. Zarówno mój mąż jak i ja jesteśmy wierzący i praktykujący, ze wzlotami i upadkami. Religia jest czymś, co bardzo nas łączy, są jednak pary, które może ona dzielić. Siłą rzeczy religią naszych przyszłych dzieci będzie Islam, Ty również musisz się liczyć z tym, że jeżeli nawet Twój wybranek nie jest wzorem religijności, zapewne i tak będzie chciał wychować dzieci w swojej religii.

Po szóste – chociaż dla niektórych z pewnością ważniejsze – Twoja rodzina

Od zawsze byłam niezależna, od dawna nie mieszkam z rodzicami, kontakt mam z nimi dość ograniczony, dlatego też ich zdanie nie miało dla mnie większego znaczenia, nie są też wtajemniczeni w znaczną część mojego życia. Jeżeli jednak w Twoim przypadku jest inaczej, być może będziesz musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami i brakiem zrozumienia. Orientalny małżonek z pewnością nie jest tym, czego sobie dla Ciebie życzyli. Brak wiedzy na temat kultury i religii i kierowanie się stereotypami robią swoje – niejednokrotnie usłyszysz zarzuty na które może już brakować siły, żeby odpowiadać. Jeżeli w dodatku Twoja rodzina to religijni chrześcijanie, może być nawet gorzej. Brak ślubu kościelnego i perspektyw na to, żeby dzieci zostały ochrzczone nie sprzyjają akceptacji.

Po siódme – znowu Ty

Twoja świadomość konsekwencji decyzji, jakie zamierzasz podjąć i tego, jaki będzie to miało wpływ na Twoje dalsze życie. Decydujesz nie tylko o tym co tu i teraz, ale przede wszystkim o swojej przyszłości.

Co Twoje to moje

Trochę tak wygląda kwestia własności w małżeństwie muzułmańskim – i na wygranej pozycji jest tutaj wbrew pozorom kobieta. Często można spotkać się z opinią, iż w Islamie to mężczyzna ma uprzywilejowaną pozycję, jednak moje doświadczenia i obserwacje wskazują na coś zupełnie odwrotnego. Szczególnie w małżeństwach arabskich wyraźnie widać dominującą rolę kobiety, która z łatwością jest w stanie skłonić męża do podążania za nią.

Od samego początku wszelka odpowiedzialność, szczególnie finansowa, spoczywa na mężczyźnie. To w jego gestii leży utrzymanie rodziny i nie ma tutaj najmniejszego znaczenia to, czy kobieta którą poślubił jest zamożna czy nie – jej pieniądze należą jedynie do niej, a mąż ma zapewnić jej dach nad głową oraz zaspokoić jej potrzeby.

Bardzo cenię sobie komfort wyboru w kwestii pracy zawodowej – z ulgą rozstałam się z nużącą pracą w korporacji i zaskakująco dobrze odnajduję się w roli żony i pani domu. Nie, mój mąż nie zabrania mi pracować – gdy wspominam o pracy online jedynie pyta po co miałabym się denerwować, przecież niczego mi nie brakuje. Jeżeli jednak zdecyduję się powrócić do pracy moje wynagrodzenie będzie należało jedynie do mnie, a mąż nadal będzie musiał mnie utrzymywać. W praktyce oznacza to, iż w żaden sposób nie odciążyłabym budżetu domowego – fryzjer, kosmetyczka, ubrania czy kosmetyki nadal zapewniałby mi mąż.

Tak, taka sytuacja zdecydowanie ma swoje negatywne strony, szczególnie utrata tego pozornego poczucia kontroli, którą zapewnia własny dochód. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że tutaj status kobiety nie ulega degradacji w momencie, gdy decyduje się ona na niepodejmowanie pracy zawodowej. Nie zostaje ona sprowadzona jedynie do roli kury domowej, nie usłyszy od męża, że nie ma nic do powiedzenia, bo przecież nie zarabia. Raczej usłyszy „kochanie odpocznij, ja umyję naczynia”.

Żona araba

Żona Araba jest idiotką, która naiwnie wierzy w to, że u boku muzułmanina czeka ją spokojne życie. Że wyjedzie sobie do orientalnego kraju gdzie będzie się rozkoszować cudowną pogodą, otoczona uwielbieniem ze strony egzotycznego mężczyzny.

Ale zacznijmy od tego, że związała się z Arabem, bo nikt inny jej nie chciał. No bo która normalna kobieta jest na tyle głupia, żeby być z człowiekiem, który:

a) na pewno będzie ją bił,
b) zamknie ją w domu i nie pozwoli kontaktować się z rodziną,
c) zabierze paszport, odbierze dzieci,

i tak dalej i tak dalej.

Niespodzianka. Na związek z muzułmaninem zdecydowałam się świadomie i nie był to w żadnym razie przypadek czy też ostateczność. Jako muzułmanka chciałam, aby moim mężem był ktoś, dla kogo Islam nie jest niczym obcym, zależało mi na tym, by była to osoba władająca biegle językiem arabskim. Znając realia polskie i arabskie wiedziałam też, że bardziej odpowiada mi tutejszy styl życia, z dość wyraźnym podziałem ról społecznych, gdzie kobieta, wbrew obiegowej opinii, ma ogromnie dużo praw i możliwości.

Czy kiedykolwiek zostałam do czegokolwiek zmuszona przez mojego męża? Czy kiedykolwiek mnie uderzył, czy mogę wychodzić z domu, czy jestem zmuszana do ciężkiej pracy? To pytania, na które nie musiałabym odpowiadać gdybym wybrała utartą ścieżkę, którą podąża większość społeczeństwa. Pójście pod prąd, zwłaszcza w tak niesprzyjających czasach wiąże się z koniecznością zmierzenia się z wieloma zarzutami i stereotypami, w którymi czasami już nie mam siły się rozprawiać.

Mój mąż jest takim samym mężczyzną i człowiekiem, jak wszyscy ci, których widzisz wokół siebie. Ma plany i marzenia, tak samo martwi się o swoją rodzinę, tak samo troszczy się o to, by jego najbliżsi mieli wszystko, czego im potrzeba. Musi zmierzyć się z takimi samymi przeciwnościami losu jak każdy inny. Czasami ma gorsze dni, innym razem rozsadza go energia.

Nie, mój mąż nie jest stereotypowym muzułmaninem – jest zupełnie przeciętnym muzułmaninem, który, tak jak wszyscy, bez względu na pochodzenie czy religię, dąży do tego, by być jak najlepszym człowiekiem.